Polityka oczami Nikodema Czajkowskiego
Moi drodzy,
długo pracowałem nad publikacją tego tekstu. Mam potrzebę zebrania swoich przemyśleń na temat polskiej polityki po wyborach prezydenckich z ubiegłego roku. Mam tyle myśli, że nie miałem jednego dnia na to, aby to wszystko zgromadzić za jednym razem i dokończyłem wszystko po prawie roku. Będzie nieco słów krytyki, ale też tych pozytywnych w kontekście wyborów prezydenckich w 2025 roku i ogółu polskiej polityki obecnie.
Około 370 tysięcy głosów przesądziło o wygranej Karola Nawrockiego, kandydata popieranego przez główną partię opozycyjną, czyli Prawo i Sprawiedliwość. Jestem krytycznie nastawiony do tej prezydentury między innymi przez to, ile ustaw zawetował prezydent w niemalże rok czy podejściem do działań koalicji 15 października. Mam ogromne wrażenie, że Karol Nawrocki swoimi działaniami skutecznie blokuje starania rządu, co może przyczynić się nawet do diametralnych zmian w parlamencie w 2027 roku. Mamy lewicowo-liberalny, centrolewicowy rząd, a prezydentem jest prawicowiec, konserwatysta popierany przez flagowe ugrupowanie opozycji. Cóż, tak już bywa. Jest mi przykro, że Rafał Trzaskowski nie wygrał w II turze, ale doceniam to, co robił i robi dalej jako prezydent Warszawy. Widzę w nim ogromny potencjał i jest jednym z moich politycznych autorytetów. Mógł popełnić jakieś błędy, nie zaprzeczam. Podobnie myślę o rządzie Donalda Tuska – choć jest niełatwo, może popełniać pewne błędy, nie ma niekiedy jednego głosu w pewnych sprawach w koalicji, to popieram, szukam jak najwięcej pozytywnych stron i nie porzucam nadziei, bardzo doceniam pracę i starania rządu premiera Tuska, który również jest jednym z moich politycznych autorytetów. Nie zawiodłem się na rządzie, jestem cały czas dobrej myśli, nawet w tych trudniejszych chwilach. Cóż, błędy zdarzają się każdemu, jedne są lżejsze, drugie cięższe, niestety, w polityce też tak bywa. Nigdy nie będzie żadnego ideału i uważam, że zamiast stałego narzekania i gniewania się pora na szukanie jak największej liczby pozytywnych stron. A co do wyniku wyborów – podobnie jak kandydat, na którego dwukrotnie głosowałem – przyjmuję to wszystko z pokorą. Został rok do wyborów parlamentarnych, więc trzeba robić, a nie gadać, jak to mówi moja partia, czyli Koalicja Obywatelska.
W obu turach popierałem Rafała Trzaskowskiego. Przeżywam to, ponieważ angażowałem się w jego kampanii prezydenckiej, a do tego były to moje pierwsze wybory. W 2023 roku zwyciężyły łącznie opcje Koalicji 15 października. Wielu ludzi szło z nadziejami, nie spodziewało się, że to wszystko będzie przebiegało wolniej. Nie dość, że prezydent Andrzej Duda wetował wiele ustaw, to jeszcze w rządzie w niektórych kwestiach nie da się porozumieć, na przykład dawna Trzecia Droga kompletnie podzieliła się w sprawie legalizacji aborcji, a do tego dochodzi to, że prezydentem został ponownie człowiek związany z Prawem i Sprawiedliwością. Nie będzie tutaj dobrej kohabitacji, w przeciwieństwie do tego, jak to ciekawie wyglądało za rządów koalicji AWS-UW, kiedy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski z SLD. Mimo tego, są pewne punkty wspólne, które potrafią zjednoczyć prezydenta i rząd, a co za tym idzie – polskie społeczeństwo. Co do wyborów, to zawiodłem się na nietuzinkowej grupie wyborców, która w drugiej turze głosowała na Karola Nawrockiego tylko dlatego, że nie jest Trzaskowskim. W mojej ocenie taki sposób wybierania kandydata jest głupi i pozbawiony solidnej argumentacji. Możemy mieć różne poglądy, preferencje polityczne, wybór kandydatów, ale dlaczego akurat Karol Nawrocki, nie licząc tego, że nie jest Rafałem Trzaskowskim?
Uważam, że Prawo i Sprawiedliwość wybrało kandydata gorszego od Andrzeja Dudy w 2015 i 2020, partyjnego nominata. Karol Nawrocki to prezes Instytutu Pamięci Narodowej, a ustawa o IPN prowadzenia działalności publicznej, której nie da się pogodzić z godnością urzędu. Przypomnę, że jego prezesem był do sierpnia 2025 roku, a kampania trwała już wcześniej. Ten człowiek zadaje się z ludźmi takimi jak Wielki Bu, dumnie chwalił się swoją pseudokibicowską przeszłością czy niejednokrotnie na wizji zażywał stymulatory. Nie lubię wypominania komuś przeszłości, ale jak polityk może cieszyć się z ustawek? To jest nieetyczne. Andrzej Duda nie miał takiego czegoś za uszami. Nie ma świętoszków, każdy ma swoje grzechy, ale w życiu nie widziałem, aby prezydentem Polski została osoba z takimi kontrowersjami.
Prawica w Polsce powinna zejść na ziemię. Moim zdaniem, część współczesnej polskiej prawicy odwołuje się do wartości sprzecznych z chrześcijańskim miłosierdziem bliźniego. Dehumanizacja społeczności LGBTQ+, demonizowanie osób o odmiennych poglądach, nienawistne straszenie Donaldem Tuskiem, chora obsesja na punkcie inżynierów i doktorów z Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji Środkowej czy Południowej. Osobiście przejechałem się na wyborcach PiS, Konfederacji czy Konfederacji Korony Polskiej i wśród nich często są tacy ludzie, których mentalność jest toksyczna, niebezpieczna. Na szczęście, znam jeszcze ludzi popierających prawicę (także PiS), którzy nie są jakoś toksyczni i umieją ugryźć się w język czy myśleć krytycznie, także w mojej rodzinie.
W ostatni kampanijny piątek byłem na Skwerze Kościuszki w Gdyni, gdzie rozdawaliśmy ulotki, gazetki Trzaskowskiego. Rozmawialiśmy z panem w średnim wieku, który jeszcze donośniejszym głosem od mojego mówił Ludzie, co Wy wyprawiacie, ja się pytam!? albo Ja mam wartości boże!, a potem deklamował wiersz o potworach, diabłach, szatanach. Z człowiekiem nie dało się rozmawiać normalnie, nie dało się negocjować, rozmawiać w spokoju. Powiedziałem do niego grzecznie, spokojnie coś w stylu Jak boże, jeżeli człowiek bierze kawalerkę od starszego pana i oddaje go do DPS-u?, a mężczyzna powiedział, że my to zabilibyśmy pana Jerzego. Gdy zbierałem podpisy na potrzeby zarejestrowania komitetu Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych na placu Dworcowym, starszy pan powiedział do mnie odpi***ol się. Do tego prowadzi zdzielenie społeczeństwa, przyzwalanie na demonizowanie siebie nawzajem, ignorowanie siebie czy łączenie religii z polityką. Od kogo młodzi ludzie mają uczyć się kultury, kiedy słyszy takie teksty przepełnione negatywnymi emocjami, a nawet wulgarnością? Jeżeli mówimy o takich zachowaniach, to nie muszą one dotyczyć samej prawicy, bo przysłowiowe czarne owce są wszędzie. W niemalże każdym ugrupowaniu, w jego społeczności, znajdzie się ktoś o groźnym myśleniu, toksycznym czy niedojrzałym zachowaniu, także widziałem agresję u niektórych zwolenników opcji centrowych czy lewicowych. Takie zachowania znalazłem w społecznościach Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji Wolność i Niepodległość, Konfederacji Korony Polskiej, ale także Partii Razem, Nowej Lewicy czy nawet Koalicji Obywatelskiej. Odnoszę wrażenie, że powinno powstać coś takiego jak psychiatria bądź psychologia polityczna, bo przeraża mnie zachowanie nie tylko niektórych zwolenników, ale też samych polityków.
Nigdy nie pogodzę się z łączeniem wiary z polityką. Od 2020 roku mam przekonania neutralne, agnostyczne i uważam, że na istnienie Boga muszą być twarde dowody, idę ścieżką poznawczą, empiryczną. Nie wyklucza to jednak mojego szacunku do Kościoła katolickiego czy chrześcijaństwa, przykładowo uważam, że Dekalog w jakiś sposób stanowi pewien wzór dla dzisiejszego prawa. Sam przyznam, że bywam nierzadko w lokalnym kościele i doceniam pewne pozytywy takie jak płynące nauki moralne czy to, że można spotkać kogoś znajomego. Inaczej mówiąc, uważam, że na istnienie jakiegokolwiek Boga powinny być dowody. Pewnie niektórzy mogą sobie pomyśleć coś w stylu Ty kłamco, Boga zdradzasz, a w kościele jesteś?. Wszystko Wam wyjaśniłem. Absolutnie nigdy nie walczę z religią, tylko z głupotą. Są takie rzeczy, które od wiary powinno się oddzielać, na przykład politykę. Jakiś inny przykład spoza chrześcijaństwa? Od islamu należy odseparować psychopatów z Państwa Islamskiego czy Al-Kaidy i ich fanatyzm nie ma niczego wspólnego z realną religią mahometańską. O co tyle krzyku na punkcie islamu w Europie? Rozumiem obawy o bezpieczeństwo, ale to, że jakiś emigrant dokona zamachu terrorystycznego w jakimś kraju zachodnioeuropejskim, nie znaczy, że są za to odpowiedzialni wszyscy muzułmanie.
Co więcej, jednym z bodźców, który wpłynął na moją zmianę przekonań religijnych, było tuszowanie pedofilii w Kościele katolickim, dehumanizacja społeczności LGBTQ+, straszenie uchodźcami i muzułmanami, co jest sprzeczne z Pismem Świętym i homiliami ówczesnego papieża Franciszka. Również przypominam, że chrześcijaństwo, judaizm i islam to trzy religie o rodowodzie abrahamicznym. Jak to mówiła brytyjska aktorka Maggie Smith: religia jest jak penis, mój drogi, jest całkiem w porządku, gdy ktoś go ma i jest z niego dumny, ale jeśli ktoś wyciąga go na zewnątrz i macha mi nim przed nosem, to mamy tu pewien problem. Nie przeszkadza mi to, że ktoś praktykuje wiarę, pielęgnuje swoje tradycje, ważne dla mnie jest to, żeby nie robić z tego wszystkiego jakiegoś fanatyzmu, bo nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Uważam, że instytucjonalny Kościół katolicki w Polsce potrzebuje porządnych zmian, a dobry dystans między religią a polityką wykazuje przykładowo niemiecka CDU, która jako najpopularniejsza partia centroprawicowa, chrześcijańsko-demokratyczna w Europie dobrze wie, jak prowadzić politykę oddzieloną od wplątywania w to wiary. Niemiecka chadecja przypomina mi Platformę Obywatelską z lat 2001-07, która była wtedy partią centroprawicową i bliższą ideowo Europejskiej Partii Ludowej.
W Europie wzrastają nacjonalistyczne czy antyunijne nastroje. Pokazały to wyniki wyborów w Niemczech, Francji, Rumunii, Bułgarii, Niderlandach, ale także w Polsce ostatnie wybory europejskie i prezydenckie. Antyukraińskie nastroje, szczucie na Ukraińców w związku z rosyjską inwazją, teorie spiskowe związane z pandemią COVID-19, eurosceptyczne protesty rolników, w których udział brali podstawiani neonaziści. Macki Rosji w Polsce już tutaj są, narodowy lewicowiec Maciej Maciak otwarcie gloryfikujący zbrodniarza wojennego i dyktatora Władimira Putina w pierwszej turze zajął o jedno miejsce za dużo. Wtedy ponad 20% głosujących poparło politycznych patostreamerów: uciekającego na hulajnodze przed wyborcami antykobiecego populistę Sławomira Mentzena, jawnie prorosyjskiego antysemitę Grzegorza Brauna hasającego po Sejmie z gaśnicą na widok obchodów Chanuki, a także wspomnianego włocławskiego rusofila. Mam w gronie swoich przyjaciół osobę z Ukrainy i bardzo ubolewa nad tymi nastrojami, które szczególnie nasilają się w Polsce. Odnoszę wrażenie, że antyukraińskich wyborców szuka prezydent Nawrocki między innymi poprzez to, że odebrał prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Niektórzy zarzucają też premierowi Tuskowi i jego rządowi uśmiechanie się do jakichś skrajnych środowisk – nie zgadzam się z tym, raczej nie jest robione to świadomie. Niemniej jednak nie jestem zwolennikiem kontynuacji push-backów na granicy z Białorusią, tymczasowego zawieszenia prawa do azylu czy częściowego wygaszania ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Odnośnie odebrania orderu – dobrze wiem, dlaczego tak się stało i absolutnie nie neguję ani nie relatywizuję zbrodni na Kresach Południowo-Wschodnich. Mówiłem o swoim stosunku do rzezi wołyńskiej i czystek w Galicji Wschodniej w pierwszym odcinku serii pod tytułem Świat według Czajkowskiego na YouTube, jestem również krytyczny wobec decyzji prezydenta Zełenskiego, który nazwał jednostkę wojskową imieniem bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Parę dni przed drugą turą spotkałem zwolennika Konfederacji Korony Polskiej i Grzegorza Brauna, którego język prawie odebrał mi mowę. Z jego ust padały teorie spiskowe: 80% polskiego rządu to Żydzi, Stany Zjednoczone po kryjomu walczą w Ukrainie i mają tam broń biologiczną, Polska to żydowskie państwo, a wszystkie media – szczególnie telewizja – to najgorsze zło piorące mózgi. Swój antysemityzm łączył nawet z ludobójstwem dokonywanym przez Izrael w Strefie Gazy. Osobiście uważam, że to nie jest żadna wymówka. Izrael kiedyś był bardziej cywilizowany, mieli nawet zamordowanego prezydenta opowiadającego się za dialogiem z Palestyńczykami. Kompletnie niepotrzebna była Nakba, a Netanjahu to zbrodniarz wojenny i skrajnie prawicowy premier dokonujący gwałtu na niezależności sądów, to, co robi IDF, kompromituje Izrael na arenie międzynarodowej, również winę ponoszą brytyjscy koloniści. Izraelska opozycja ma już powoli dosyć, a palestyńscy Arabowie również mają dosyć Hamasu, którego tak naprawdę nie wybrali. Jeżeli mówimy o tego typu teoriach spiskowych, to powiem, że gdy słucham twierdzeń o tym, jak to Rafał Trzaskowski rzekomo wysłałby Wojsko Polskie na teren Ukrainy, gdzie toczy się wojna, która rzekomo nie jest nasza, to robi mi się źle. Nie mogę przechodzić obojętnie koło tej fali ksenofobii, antysemityzmu, teorii spiskowych, rasizmu i tego, co związane z nienawiścią. Skoro wspomniałem o antysemityzmie i Gazie, to mam swoje zdanie na ten temat. Nie lubię do końca tego tematu, bo nie ma tutaj takiego konsensusu jak w kwestii Ukrainy i można łatwiej zostać zlinczowanym, jednak uważam, że obie strony – zarówno Izrael, jak i Hamas – są winne i dopuszczają się zbrodni wojennych.
Chcecie bombardowania Helu przez Flotę Bałtycką, białoruskich czołgów w Białymstoku i Warszawie, gwałtów i morderstw dokonywanych przez zbójów Kadyrowa? Nie dość, że białoruski reżim wykorzystuje do tego straumatyzowanych uchodźców, którzy umierają w lesie po obu stronach, a rosyjskie macki już tutaj są, to może jeszcze Rosja z Ukrainy napadnie na Mołdawię, Litwę, Łotwę, Estonię i Polskę, a potem dalej na zachód? Na Facebooku często wyświetlają mi się treści nafaszerowane rosyjską propagandą, gdzie padają określenia takie jak podżegacze wojenni, żydowskie państwo, faszyści na Majdanie. Wiecie, jaka opcja wiedzie prym w takich odchyleniach? Prorosyjska Konfederacja Korony Polskiej. Cieszę się, że ta partia oddzieliła się od Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego, bo była moim zdaniem najbardziej kontrowersyjną częścią Konfederacji. Sama Konfederacja ze Sławomirem Mentzenem i Krzysztofem Bosakiem na czele ma też takie odchylenia, chociaż wahałbym się nad nazywaniem ich partią prorosyjską po rozłamie Korony, jednak jest pewna prorosyjska cząstka, na pewno sama Konfederacja – nawet bez Korony – jest antyukraińska. Objawy nienawiści do Ukrainy wykryłem również w niektórych wypowiedziach polityków Prawa i Sprawiedliwości, np. Dariusza Mateckiego. PiS nie jest partią prorosyjską, jednak retoryka niektórych polityków tej partii względem Ukrainy jest sprzeczna z doktryną Lecha Kaczyńskiego. Niestety, widziałem również antyukraińskie elementy wśród niektórych polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego. Bardzo lubię Władysława Kosiniaka-Kamysza, ale słowa o tym, jak to Ukraińcy jeżdżą ładnymi samochodami mają ksenofobiczne zabarwienie. Ukraina to nie jest na przykład Syria, Kongo czy Palestyna, gdzie konflikty zbrojne doprowadziły do większych ruin i zubożenia.
Rozmawiałem z różnymi kobietami, przyjaciółkami, koleżankami i boją się. Już przed głosowaniami panowały obawy o ich bezpieczeństwo, zdrowie, życie, w jakiej Polsce się obudzą – liberalnej czy wymieszanej, a może za dwa lata znowu konserwatywnej? W dniu ogłoszenia oficjalnych wyników osobiście poznałem historie tego, jak młode kobiety płakały, nie mogąc wytrzymać tego, jak podzielone jest społeczeństwo i jaki kandydat zwyciężył. Z całym szacunkiem do PSL, ale są zbyt odporni na wiedzę na temat aborcji, przez co nie jest łatwo, wbrew dobrej woli sił lewicowo-liberalnych. Nie chciałbym, aby – załóżmy – moja dziewczyna, żona, kuzynka, znajoma czy przyjaciółka przez fanatyzm religijny rodziła dziecko w męczarniach, przymuszana. Jeżeli nie jesteś za aborcją, to jej sobie nie rób. Jeżeli ktoś kieruje się wiarą i jednocześnie rozkazuje innym, jak mają żyć, tak jak w przypadku aborcji czy in vitro, to nie jest w porządku. Znam osoby o konserwatywnym podejściu do wiary, które nie decydują za innych i taka postawa mi się podoba. Jeżeli aborcja to zabójstwo dziecka, to dlaczego USG to nie jest jeszcze pornografia dziecięca?
![]() |
| ojkofobiczny post na fanpage'u Dziewuchy Dziewuchom |
| Wyborcza kiełbasa od kolan do pasa stanęła nam w gardle jak rybia ość... |

Komentarze
Prześlij komentarz