Gdzie język polski jest najbliższy literackiemu?

fot. Aotearoa / Wikipedia

Język literacki stanowi odmianę ogółu języka, która jest stosowana w piśmiennictwie. Jej kluczową cechą jest staranny dobór słownictwa, poprawność gramatyczna i fonetyczna, bogaty zasób środków stylistycznych, a także brak wpływów gwarowych, lokalnych, regionalnych. Nie jest to odrębny język, a po prostu specyficzna forma języka na szczeblu ogólnokrajowym, ogólnonarodowym, która jest zrozumiała przez każdego rdzennego mówcę danego języka. Występuje chociażby w literaturze, na znakach drogowych czy w mediach. Jest to forma języka najczęściej spotykana w społeczeństwie, w przestrzeni publicznej. Zapewne wielu Polaków zadaje sobie dzisiaj pytanie - w jakim regionie ta polszczyzna jest najbliższa literackiej? Warto zacząć od historii języka polskiego na przestrzeni lat i kształtowaniu się literackiej polszczyzny w różnych czasach.

Historia języka polskiego

Geneza językowa

    Dzieje języka polskiego zaczęły się w X wieku, kiedy mowa polska wyodrębniła się z języka prasłowiańskiego. Język prasłowiański, którym wspólnie posługiwały się różne plemiona Słowian, wywodzi się z języka praindoeuropejskiego. Widać tę genezę do dzisiaj, ponieważ język polski jest językiem zachodniosłowiańskim, słowiańskim, a na sam koniec indoeuropejskim. Sama rodzina indoeuropejska jest demograficznie największą grupą lingwistyczną na świecie. W 454 językach na co dzień posługuje się nimi 3,2 mld osób, czyli ok. 40% populacji ziemskiej.

    rodzina                        speakerzy    języki    średnio (os./język)
    indoeuropejska             3,2 mld         586        5,5 mln
    sino-tybetańska            1,3 mld         514        2,5 mln
    nigersko-kongijska       700 mln        1575      444 tys.
    afroazjatycka                500 mln        381        1,3 mln
    austronezyjska              330 mln        1274      259 tys.
    transnowogwinejska     3,7 mln         376        9,8 tys.
    uralo-ałtajska*               415 mln        122       3,4 mln

Według moich własnych obliczeń, na jeden język najwięcej osób przypada na języki indoeuropejskie.
*Co do języków uralo-ałtajskich: kwestia tej rodziny jest dosyć kontrowersyjna. Osobiście uznaję za takowe mowy: turkijskie, koreańskie, mandżursko-tunguskie, japońskie, mongolskie i uralskie.

Kształtowanie się literackiej polszczyzny

Polska do 1795 roku

    Język polski kształtował się przez wieki w ciekawych okolicznościach. W czasach średniowiecznych, czyli do XV wieku, kiedy polski język piśmienny raczkował, w piśmie i oficjalnych źródłach dominowała łacina, którą można porównać do angielskiego tamtych czasów. Do najważniejszych tekstów literackich tamtych czasów należą Kazania świętokrzyskie i ikoniczna Bogurodzica. Mimo wszystko, nie było wtedy jakichkolwiek norm, które byłyby ustanowione, nie było kategorii takiej jak język literacki. Same teksty dzisiaj mają chociażby pewnego rodzaju archaiczny klimat pod względem odbioru.
    W epokach renesansu i baroku powstaje literacka polszczyzna. Głównymi autorami odpowiedzialnymi za ówczesny rozkwit literatury są Mikołaj Rej, Jan Kochanowski i Szymon Szymonowic. Kształtuje się również świadoma refleksja nad językiem, polski zostaje uznany za mowę kultury. Ortografia i gramatyka rozwijają się dzięki ujednoliceniu, a pisarze, dworzanie i szlachta, zatem wysokie warstwy polskiego społeczeństwa tamtych czasów, tworzą wzorce językowe. Na rynek zawitało wiele słowników, co jest dosyć kluczowym elementem w kształtowaniu się ogólnonarodowego języka polskiego.
    Szczególnie istotnym okresem w przedrozbiorowej Polsce było oświecenie, czyli XVIII wiek. Normy językowe uległy uporządkowaniu. Wtedy powstał tzw. język nowopolski. Najważniejszym wydarzeniem było powołanie Komisji Edukacji Narodowej w 1773 roku. Język miał być racjonalny, przejrzysty i prosty w formie w miarę możliwości, zgodnie z ideałami epoki oświecenia. Nadmiar patosu, archaizmów oraz barokowej zawiłej składni ulegał wielkiej eliminacji. Kładziono nacisk na to, aby styl języka był adekwatny do potrzeb ucznia, jak i ogólnie obywatela, tzn. klarowny i edukacyjny, poznawczy. Dzięki Onufremu Kopczyńskiemu, który wydał Gramatykę dla szkół narodowych, ujednolicono nazewnictwo gramatyczne i zasady fleksji, podzielono również gramatykę na ortografię, etymologię, syntaksę i prozodię. Próbowano również zunifikować pisownię, mimo że nie było wtedy żadnej normy na szczeblu ogólnokrajowym. Kopczyński był przekonany, że pisownia powinna odpowiadać brzmieniu, fonetyce, ponieważ ułatwi to naukę języka dzieciom, uczniom, co było wręcz dydaktyczne, praktyczne i dobre pedagogicznie, eliminując wpływy pisowni niemieckiej i łacińskiej. Woyna stała się wojną, już nie szyedzę, tylko siedzę, a niekiedy spotykane extraordynaryjny stało się ekstraordynaryjnym. Dissydenci w kommisyach przekształcili się w dysydentów w komisjach.
    Komisja Edukacji Narodowej podjęła decyzję o tym, że język polski będzie językiem nauczania, wbrew wcześniejszej dominacji łaciny, czemu kres położyło właśnie oświecenie. Opracowywano podręczniki i słowniki po polsku, co sprzyjało unifikacji lingwistycznej. Do słownictwa dołączały nowe wyrazy związane z nauką, prawem i administracją, przykładowo geografia, obywatel, urząd czy nauka. Makaronizmy, czyli wtrącenia z francuskiego i łaciny, purystycznie zastępowano polskim słownictwem. Wskutek tego wszystkiego rozwinęło się rodzime, rdzenne słownictwo, a także słowotwórstwo. W taki sposób powoli rodził się archetyp języka urzędowego, który odpowiada normom gramatycznym, więc uporządkowano formy pisania tego wszystkiego, co oficjalne. Język elit warszawskich odpowiadał wówczas językowi neutralnemu, literackiemu, chociaż wbrew temu, co napisał Onufry Kopczyński, nie było jeszcze jednolitego wzorca wymowy.

Pod zaborami

    W 1795 roku Polska znika ze światowych map w wyniku podzielenia pomiędzy tereny trzech państw, w których głównymi językami są niemiecki i rosyjski. Podczas, gdy zaborcy germanizowali Polaków, język polski jako literacki stał się istotnym symbolem narodowym. Polszczyzna na przestrzeni trzech rozbiorów ulega rozwarstwieniu terytorialnemu, swego rodzaju zregionalizowaniu, a także asymilacji i przekształceniom pod wpływem języków zaborczych. W zaborze pruskim germanizacja i silna kontrola administracyjna hamowały rozwój języka polskiego, natomiast w zaborze rosyjskim polityka rusyfikacji dążyła do ograniczenia jego użycia w edukacji i życiu publicznym. W Galicji, pod zaborem austriackim, dzięki względnej autonomii, polszczyzna literacka rozwijała się intensywnie, stając się centrum życia kulturalnego i politycznego polskiego ruchu narodowego. Ten podział losów języka polskiego na trzech obszarach przyczynił się do powstania różnorodności dialektalnej i bogactwa literackiego, które jednak z czasem wymagały normatywnego ujednolicenia.
    Pod wpływem zaborów polszczyzna zaczęła się różnicować, zarówno pod względem fonetycznym, leksykalnym, jak i gramatycznym. W zaborze pruskim, gdzie dominowała germanizacja, język polski był często tłumiony w szkołach i urzędach, co prowadziło do silnych wpływów niemieckich w mowie codziennej i piśmie. Polacy często musieli posługiwać się dwujęzycznie, co sprzyjało powstawaniu zapożyczeń i regionalnych odmian języka. Wielu pisarzy i publicystów z tego regionu podejmowało trud obrony polskości, tworząc literaturę i działalność społeczną w warunkach silnej presji germanizacyjnej. Do ważniejszych postaci tego okresu należeli choćby Teodor Tomasz Jeż, który działał na rzecz polskiej edukacji i kultury na terenie zaboru pruskiego. W XIX wieku istotną rolę odegrał także Józef Lompa, śląski poeta i działacz, który starał się podtrzymać polską mowę i tradycję. Ważne były także polskie czasopisma i wydawnictwa ukazujące się na terenie zaboru pruskiego, które służyły jako ostoja polskiej myśli i języka, m.in. Gazeta Polska czy Dziennik Bydgoski. Polskie szkoły i organizacje społeczne, wbrew częstym prześladowaniom, stanowiły kolejne ogniwo w pielęgnowaniu polszczyzny i kultury. Pomimo trudności, język polski w zaborze pruskim wykształcił własne, charakterystyczne cechy fonetyczne i leksykalne, które z jednej strony były świadectwem lokalnej tożsamości, a z drugiej stanowiły wyzwanie przy późniejszym ujednolicaniu polszczyzny.
    W zaborze rosyjskim polityka rusyfikacyjna, szczególnie po powstaniu styczniowym, objęła ograniczenia w używaniu języka polskiego w szkolnictwie i administracji, jednak język polski pozostał ważnym symbolem oporu narodowego i środkiem podtrzymywania tożsamości, zwłaszcza w literaturze i działalności tajnych stowarzyszeń. Przykłady stanowią: działalność wileńskich filomatów, twórczość Adama Mickiewicza, Marii Konopnickiej, Henryka Sienkiewicza, Bolesława Prusa, Władysława Reymonta czy Elizy Orzeszkowej, którzy propagowali polskiego ducha narodowego, podkreślając polskość i losy narodu polskiego.
    Galicja, będąca pod kontrolą Austrii, była pod tym względem unikalna za sprawą pewnej autonomii. Język polski mógł tam rozwijać się swobodniej. Kraków i Lwów stały się ośrodkami kulturalnymi, gdzie kształtowała się nowoczesna polska literatura, nauka i polityka. To właśnie tam w XIX wieku wypracowano normy językowe, które później ułatwiły zunifikowanie polszczyzny po odzyskaniu niepodległości. Oprócz lokalnych literatów takich jak Leopold Staff czy związanego ze Lwowem i Zakopanem rektorem lwowskiej uczelni Janem Kasprowiczem pochodzącym z Kujaw, wielu twórców kompletnie niezwiązanych z Galicją, jak np. Eliza Orzeszkowa czy Henryk Sienkiewicz, publikowało swoje dzieła w tamtejszych drukarniach, ponieważ korzystali z tamtejszej wolności słowa, wbrew rosyjskiej cenzurze.
mapa II RP i krajów sąsiednich z lat 20.
fot. Etsy
    Zróżnicowanie losów języka polskiego w poszczególnych zaborach przyczyniło się do powstania bogatego pejzażu dialektalnego i leksykalnego, ale też sprawiło, że po zjednoczeniu Polski należało podjąć wysiłek normatywny, aby polski literacki stał się językiem jednorodnym, zrozumiałym dla wszystkich obywateli, niezależnie od ich pochodzenia regionalnego.

Odrodzona Polska

    Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 roku sprawiło, że ustanowienie wspólnej normy językowej na cały kraj stało się koniecznością. Państwowość wymusiła potrzebę ogólnokrajowej standaryzacji polszczyzny, by ułatwić edukację, komunikację i administrację. W szkołach dzieci uczyły się mniej języka gwarowego, a ich nauka kierowała się powoli ku językowi literackiemu.
    W tym czasie powstawały masowo podręczniki i lingwistyczne poradniki, które miały za zadanie ujednolicić pisownię, gramatykę i fonetykę. Istotnym punktem była reforma ortograficzna z 1936, która wprowadziła modyfikacje upraszczające i unifikujące zasady pisowni, eliminując liczne rozbieżności między regionami, szczególnie w Polsce, w której wiele sfer odbudowywało się z różnic między dawnymi zaborami (m. in. podział administracyjny, ruch samochodowy, kolej). Marja stała się Marią, Austrja Austrią, a Rumunja Rumunią. Czem stało się czymnaszemi zamieniło się w naszymi. Co więcej, gdzieli zamieniło się w gdzieś tam, a poczem w potem, następnie, co świadczy o usuwaniu archaistycznych form z języka w odrodzonej II Rzeczpospolitej.

Polska Rzeczpospolita Ludowa

    Po II wojnie światowej, w okresie Polski ludowej, język polski przeszedł intensywny proces polonizacji w sferze urzędowej i medialnej. Władze komunistyczne już w drugiej połowie lat 40. dążyły do natychmiastowej eliminacji wpływów niemieckich, strasząc obywateli niemieckim rewizjonizmem. Wbrew przyjaźni PRL i ZSRR, komunistyczne władze po wojnie chciały usunąć nawet wpływy języka rosyjskiego, również usuwano wpływy innych języków z okresu zaborczego czy wojennego. Polszczyzna w odbudowywanej z wojennych gruzów Polsce stała się narzędziem integracji społeczeństwa i budowania tożsamości państwowej zgodnie z krajową ideologią.
    Polska utraciła tzw. Kresy Wschodnie, czyli pas ziem na wschód od powojennej granicy, obecnie w granicach Litwy, Białorusi i Ukrainy. Na mocy konferencji w Jałcie Rzeczpospolitej w zamian za utratę terenów na wschodzie przyznano Ziemie Zachodnie i Północne. Według międzynarodowych ustaleń aliantów, Niemcy z Polski zostali wysiedleni. Większość ludności narodowości niemieckiej w nowych granicach Polski zamieszkiwała Ziemie Odzyskane, więc nie bez kozery wysiedlono ich najwięcej. W zamian za exodus Niemców z nowych ziem poniemieckie regiony były zasiedlane przez wielu Polaków z ziem, które wchodziły w skład II RP, jak i PRL, ale także ekspatriantów z ziem utraconych czy repatriantów z Jugosławii, Francji, Niemiec, Rumunii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Włoch, Brazylii czy Mongolii. Gdy te masy ludzkie z różnych ziem się wymieszały kulturowo, przyszło potomstwo - autochtoni (zwłaszcza na Pomorzu Gdańskim, Warmii i Mazurach oraz Górnym Śląsku), przesiedleńcy z Kresów Wschodnich, osadnicy z tzw. Polski centralnej, reemigranci z różnych stron, te mowy z różnych kierunków się pomieszały za sprawą mezaliansów kulturowych, korzennych.
    Szkoły, radio, prasa, a od lat 70. także telewizja, promowały język literacki. Dostęp Polaków do mediów, zwłaszcza publicznych, jak i eliminacja analfabetyzmu w Polsce, pozwoliły na ujednolicenie norm językowych i podnoszenie lingwistycznego ogółu społeczeństwa. Wszystko to sprzyjało upowszechnianiu poprawnej polszczyzny i eliminacji elementów dialektalnych, w tym gwarowych. W 1939 roku jeszcze 15% Polaków nie potrafiło czytać ani pisać, w 1960 2,7%, a w 1978 zaledwie 0,9%.
    Polska przynależała do bloku wschodniego, z ideologią komunistyczną, więc język polski był wówczas zależny od dyskursu adekwatnego do komunizmu, podobnie jak w Związku Radzieckim i innych krajach satelickich. Powstała tzw. nowomowa, która stanowi specyficzną odmianę retoryki propagandy. Podczas, gdy większość Polaków dostosowywała się do języka ogólnokrajowego, literackiego, język oficjeli był zaburzony, przepełniony skrajnie lewicową, socjalistyczną nowomową. Oto przykłady języka komunistycznopolskiego, który zaburzał ogólnokrajowy język polski w czasach słusznie minionych:
  • sztywne frazy:
    • Towarzysze z najwyższym poświęceniem realizują zadania socjalistycznej ojczyzny;
    • Bohaterska klasa robotnicza naprzód ku świetlanej przyszłości
  • sztuczne nowe słownictwo, socjalistyczne frazeologizmy odstające od literackiej polszczyzny:
    • burżuj - pejoratywnie o kapitaliście, właścicielu, gospodarzu (czasem również kułak);
    • wrogowie ludu - pejoratywnie o przeciwnikach politycznych;
    • odnowa społeczna - reforma;
    • walki klasowe - kluczowy motyw społeczny
  • zniekształcona semantyka:
    • demokratyczny - komunistyczny;
    • pokojowy - epitet do określania zbrojnych interwencji (np. w Czechosłowacji w 1968);
    • rewizja - krytyczna analiza, często z negatywnym wydźwiękiem
  • upartyjniony język:
    • przejściowe trudności - kryzys;
    • kontrola treści - cenzura;
    • służba obywatelska - pobór do wojska;
    • służba Polsce - roboty przymusowe w czasach stalinizmu
  • zaburzona gramatyka i składnia, co sprawiało trudności w zrozumieniu:
    • Wprowadzamy program działania na rzecz wzmocnienia procesów rozwojowych;
    • Przygotowujemy się do realizacji zadań socjalistycznego wychowania
    Warto dodać, że komunistyczna nowomowa działała tak intensywnie, że do dzisiaj ma pewien wpływ na język polski. Wielu Polaków jest przyzwyczajonych do terminu Ziemie Odzyskane, mówiąc o ziemiach, które przed II wojną światową należały do Niemiec, a po wojnie przyłączono je do Polski. Określenie to zostało wymyślone przez komunistyczne władze, podczas, gdy te tereny obejmowały też takie krainy, które nigdy nie miały związków kulturowych z Polską, nie należały do państwa piastowskiego albo były czasowo jej lennem, przykładowo ziemia kłodzka czy Mazury.
    Podobne zjawisko występuje w przypadku określenia repatriacja w kontekście przesiedleń Polaków z ZSRR w latach 1944-46 oraz 1955-59. W rzeczywistości proces ten był ekspatriacją, ponieważ ludność zamieszkiwała te ziemie od lat i musiała je opuścić. Co prawda, teoretycznie było to dobrowolne, ale w praktyce był pewien przymus, przy czym bardzie liberalnie było podczas drugiej fali w latach 50. Niestety, narracja ta jest do dzisiaj podświadomie powielana przez media. Ostatnio oglądałem Sprawę dla reportera, gdzie mówiono o babci bohaterki, która przyjechała na Dolny Śląsk z Brodów w woj. tarnopolskim (obecnie Ukraina), z ust pani Jaworowicz padło słowo repatriantka. Aż mi się głos podniósł, niestety. Polacy są przyzwyczajeni od 1945 roku, ale cóż, jak kto woli, świadomie lub podświadomie. Repatrianci to prędzej ci, którzy przyjechali do powiatu bolesławieckiego z Bośni i Hercegowiny, do Wałbrzycha i na Górny Śląsk z Belgii i Francji, ci, którzy obecnie wracają do Polski z Kazachstanu - sam znam osobiście repatriantkę z tego środkowoazjatyckiego kraju, swoją drogą - a nie ci z Kresów, którzy zostali ekspatriowani w latach 40. i 50. pod pewnym przymusem.
    Koniec historii, zamiast mojego ględzenia historycznego przejdźmy do analizy regionów.

Dolnośląskie

    Województwo dolnośląskie to ziemia, której obszary wchodziły przez lata w skład Polski wczesnych Piastów, Czech, Węgier, Habsburgów, Prus, Niemiec, by w 1945 przejść pod władzę polską. Teren ten należy do Polski od prawie 400 lat, więc przez mniejszość okresu istnienia polskiej państwowości.
    W średniowieczu te ziemie zamieszkiwali słowiańscy Ślęzanie, którzy posługiwali się dialektami zachodnimi. Samo to plemię to przodkowie rdzennych dla Górnego Śląska Ślązaków. Jeszcze na przełomie XVIII i XIX wieku zwarty obszar polskojęzyczny sięgał aż po Strzelin, Wrocław czy Żmigród. W połowie XX wieku dialekt ten swoim zasięgiem obejmował Syców i okolice. Jeszcze dawniej gwarami dolnośląskimi posługiwali się Słowianie znad rzeki Bóbr czy w okolicach dzisiejszej Zielonej Góry.
    Gwara dolnośląska była oparta na mazurzeniu. Zamiast człowiek mówiono cowiek, zamiast czapka mówiono capka, syja zastępowała szyję, a zycie oznaczało życie. Nie brakowało też kalek z języka niemieckiego, np. vagabon to włóczęga, a królik kornykiel:
    We Wrocuawiu na rynecku stojóm wojocy,
    są tam łóni postrojyni wszyscy jednocy.
    Są tam łóni rozmajici rycerze i junocy,
    szykujóm sie na wojynka we dnie i w nocy.
    Hej cisawy mój kónicek bandzie, bandzie r-zoł,
    a tobie moja dziewcyno bandzie, bandzie zol.

       Gwara Dolnego Śląska z czasem zaczynała wymierać, co było skutkiem antypolskiej polityki władz pruskich. W 1764 nakazano wprowadzenie języka niemieckiego jako urzędowego, zabraniając pracować w szkołach nauczycielom nieposługującym się rdzennie tym językiem. Wielka akcja germanizacyjna rozpoczęła się w 1886 roku, począwszy od depolonizacji toponimów. Po niej gwara dolnośląska języka polskiego w powiatach: wrocławskim i oławskim wyginęła. W okresie międzywojennym, w 1919 roku zabroniono prowadzenia nabożeństw w języku polskim.
    W okresie międzywojennym zwartym skupiskiem ludności polskiej był powiat sycowski. W 1890 roku językiem polskim posługiwało się 47,9% ludności, uwzględniając osoby dwujęzyczne, zajmując drugie miejsce po ludności niemieckojęzycznej. W 1920 roku część tego powiatu, którego tereny są obecnie głównie w granicach województwa dolnośląskiego, została przyłączona do Polski, a dokładniej do powiatu kępińskiego i ostrzeszowskiego w województwie poznańskim.
    Po II wojnie światowej większość ludności dzisiejszego województwa dolnośląskiego, czyli Niemcy, została wysiedlona do Niemiec. Na jej miejscu Dolny Śląsk został zasiedlony ludnością z różnych stron. Największą grupę ludności napływowej stanowili ekspatrianci z Kresów Wschodnich, głównie z terenów dzisiejszej Ukrainy. Poniżej pochodzenie ludności województwa wrocławskiego według spisu z 1950 roku. Należy mieć na uwadze, że ówczesne województwo nie obejmowało terenów powiatu głogowskiego, który wchodził w skład woj. zielonogórskiego. 51% ludności stanowili osadnicy z ziem dawnych, 37% ekspatrianci, a po 5% repatrianci i ludność autochtoniczna, w tym Niemcy, którzy zostali w okolicach Wałbrzycha i Jeleniej Góry do pracy na Państwowych Gospodarstwach Rolnych, w fabrykach i zakładach produkcyjnych. Ścieranie się mas ludzkich z różnych stron na powojennym Dolnym Śląsku sprawiło, że gwary i dialekty się wymieszały, tworząc tzw. nowe dialekty mieszane.

Kujawsko-pomorskie

    Województwo podzielone pod względem historycznym na Pomorze, Kujawy, Wielkopolskę, ziemię dobrzyńską i w małej części Mazowsze. Wynika z tego, że na terenie tego regionu jest podział na rdzenne gwary, które również zetknęły się z historią.
    Występuje tutaj dialekt wielkopolski, który wyróżnia się m. in. brakiem mazurzenia, udźwięczniającą fonetyką międzywyrazową, zachowaniem E po spółgłoskach miękkich. Najpierw należy wspomnieć o gwarze bydgoskiej. Tą gwarą posługiwała się większość ludności Bydgoszczy przed XVIII wiekiem, kiedy to napłynęła ludność niemiecka, co wpłynęło na język. W gwarze tej pojawiło się mnóstwo wyrazów pochodzenia niemieckiego. Często jest to kojarzone z gwarą poznańską, ponieważ współcześnie jest ona również stricte miejska i zawiera wiele wyrazów zaczerpniętych z języka niemieckiego.
    Okres międzywojenny oznaczał przyłączenie Kujaw z Bydgoszczą włącznie do Polski, a co za tym idzie, repolonizację. Na miejsce 9 tysięcy Niemców w mieście zamieszkało 14 tysięcy Polaków. W 1921 co trzeci mieszkaniec miasta pochodził z Kujaw i Wielkopolski (ówczesne woj. poznańskie), 15% z zagranicy, 13% pochodziło z Pomorza, a pozostałe 10% z byłego zaboru rosyjskiego i austriackiego. Bydgoszcz stała się miastem o zróżnicowanym rodowodzie terytorialnym jej mieszkańców. Gwarą miejską posługiwała się lokalna inteligencja, która podczas II wojny światowej została poddana eksterminacji, podobnie jak wielu mieszkańców.
    Oprócz ludobójczej polityki hitlerowskich Niemiec na ziemiach okupowanych, wpływ na kształtowanie się polszczyzny w Bydgoszczy i okolicach miały powojenne migracje. Język w mieście jest coraz bardziej literacki, co wynika z masowej migracji do miasta ludności z Pomorza. W przeciwieństwie do języka miejskiego Wrocławia czy Szczecina, język miejski Bydgoszczy przetrwał do dzisiaj i zawiera wiele niemieckich zapożyczeń, np. ajnfach oznaczający to samo, co ogólnopolskie po prostu, dycht jak całkiem czy zupełnie, nudle jak makaron, czy rychtyk oznaczające dobrze, tudzież poprawnie, a na kolej mówi się bana, już nie mówiąc o legendarnym, znanym i lubianym w dawnym zaborze pruskim jo. Mimo stopniowego zanikania na przestrzeni lat, w dzielnicach takich jak Szwederowo, Jachcice czy Okole żyje wiele osób ze starszego pokolenia posługujących się tą gwarą. Co więcej, gwara bydgoska po 1939 roku doczekała się swojego wiekopomnego dzieła, jakim jest powieść Jerzego Sulimy-Kamińskiego Most Królowej Jadwigi z lat 80., a w latach 2012-13 dzięki pracy 1200 osób opublikowano Słowniczek gwary bydgoskiej.
    Poza aglomeracją bydgoską na Kujawach używa się również innej gwary w obrębie dialektu wielkopolskiego, a dokładniej gwary kujawskiej. Białe staje się biołym, żadne zamienia się w żodne, myje się uokna, kartofle czy inne pyrki się krycha lub uobira, leczy doktór, a sąsiedni dóm powstał w czasach kómuny i tu króluje betón. Wszystko jest dłusze, wysze, używa się duszlaka. Na Matyska przychodzi kryska, stereotypowy mieszkaniec Kongresówki wyzywany jest od krzyżoków, po wsi chodzi kotlorz, który prawie kojfnął na zawał serca, bo zobaczył hycla, a przesyłki się dorynczo. Nie brakuje też pożyczek z języka niemieckiego: pieniądze u Bociana się borguje, na wsi do wysiewu używany jest dryl, w piosence durch pada deszcz. Widać różnice fonetyczne, a także nieco rzadziej spotykane od nich germanizmy. Ktoś chciał coś powiedzieć, ale zabaczył, co, od piwa rośnie bebzun, a gdy się zachłyśnie przy jedzeniu, to się charcha lub charchla.
    Północno-zachodnia część województwa należy do Krajny, która wchodzi w skład Wielkopolski. Im bliżej Noteci, tym więcej wpływów gwary bydgoskiej czy poznańskiej, a im bliżej Chojnic, tym więcej wpływów kaszubszczyzny. Można zatem nazwać gwarę krajeńską czymś przejściowym między gwarami Kujaw a językiem kaszubskim czy gwarami Kociewia i Borów Tucholskich.
    Nie ma wielkich kieszeni, a są wielgie cieszenie, krążą słuchy, że krajeńskie dziewczęta mają nodzi dłujdzie jak patyci lub też witci, występuje też tryb rozkazujący znany również na Kociewiu: idźkaj, chodźkaj czy mówkaj. Tak jak w Poznańskiem czy na Śląsku jeździ się baną (pociągiem), a na niebie widać fligier do Rzymu. Podróżnicy maszerujący przez Krajnę podpierają się rajzociem (reisen=podróżować), a do picia kawy w elegancki sposób służą tasci. Nie trzyma się czyjejś strony, a stronuje, zamiast farb wodnych używa się malek, a pochwalić to powiedzieć Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!.
    Podobne położenie - między Pomorzem a Wielkopolską - ma gwara borowiacka (tucholska), używana w Borach Tucholskich, tutaj już na Pomorzu. Można o czymś powiedzić, czekejta na swoją kolej, jak żom pisał, ona mniała piątkę dzieciów, sąsiedni rolnik ma pełno gruszków, jabłków, malinów i kozów. Oprócz terenu województwa kujawsko-pomorskiego (powiat tucholski) obejmuje też sąsiednie obszary powiatu chojnickiego, kościerskiego i starogardzkiego. Dosyć podobna do gwary borowiackiej jest używana również na północy województwa, w powiecie świeckim na Pomorzu Gdańskim, gwara kociewska, o której więcej będzie przy województwie pomorskim, z którym to głównie Kociewie jest związane.
    Południowo-wschodni obszar kujawsko-pomorskiego to wielkopolskie Pałuki. Jest wiele podobieństw do gwary kujawskiej, geograficznie jest to też coś przejściowego w kierunku gwar Wielkopolski macierzystej z Poznaniem i Gnieznem włącznie. Jeszcze w 2006 roku krążyły słuchy, że była ona używana przez starsze pokolenie mieszkańców Żnina. Wiadomo, że gwarą dosyć powszechnie posługiwano się jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku. Zachodni sąsiad to złośliwie szkieber, za chachoły koszul się nie wylewa, po płocie biega kociember, zniszczyć to nabrechtać, a ziemniak - jak w Poznańskiem - to pyra. Gwara ta doczekała się swojego dzieła literackiego - wiersza Downiejszy Żnin Mirosława Binkowskiego, a także Mojego słownika gwary pałuckiej.
    Pomorska część województwa oprócz gwar: tucholskiej i kociewskiej (a także ziemia dobrzyńska) ma również gwary chełmińsko-dobrzyńskie. Powim Wam, że jada się zimniaki, które popija się mlekem, a nie zagryza jabłkem, nicht nie narzeka na swojich, łojciec bardzo mnie kocha, na Halloween wystawia się banie, na plażę lub ogródek działkowy biorę graberki, kośnik jeździ kosiarką. Nie brakuje również kalek z języka niemieckiego. Wiejskie kobiety wołają na frysztyk, na deser jada się kucha, na imprezie trzeba dobrego sznapsa, a cierpieniem dla psów jest wieszanie ich na kecie. Wszędobylskie jo jest nieodłącznym elementem tej gwary i wielu napływowych Chełminiaków używa jej w mniejszym lub większym stopniu w województwie pomorskim. Dosyć podobna doń jest gwara lubawska, która jest używana głównie na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Niemniej jednak mniejsza część Pomorza lubawskiego należy do województwa kujawsko-pomorskiego, a dokładniej do powiatu brodnickiego. Sama gwara chełmińska ukształtowała też mowę miejską Torunia, gdzie jo jest dosłownie jej nieodłącznym elementem i tak jak Merci, oznacza więcej niż tysiąc słów. Oprócz Torunia dużo elementów gwarowych występuje w pobliskiej Chełmży, jeżeli o miastach mowa.

Lubelskie

    Województwo należące głównie do historycznej Małopolski, ale też Rusi Czerwonej, Podlasia i Polesia. Dialekt małopolski ściera się tutaj z mazowieckim, a do tego dochodzą dialekty mieszane. Gwara małopolska obejmuje większość województwa. Zachodnia Lubelszczyzna mówi gwarą będącą przejściową między dialektami: małopolskim i mazowieckim, a wschodnia ma pewne elementy pogranicza. Im bliżej Wisły, tym więcej mazowieckich cech, np. zmiękczeń, a im bliżej rzeki Bug, tym więcej zabużańskiego wokalizmu i wydłużania samogłosek.
mapa nazwisk pochodzenia ukraińskiego i białoruskiego w Polsce wg powiatów
    Północna część województwa z Białą Podlaską włącznie należy do dialektu mazowieckiego i jest to obszar rdzenny dla gwary podlaskiej, specyficznej dla Podlasia Południowego. Więcej zaciągania, wokalności, fonetyka międzywyrazowa jest nieudźwięczniająca, występuje również mazurzenie. W przeciwieństwie do województwa podlaskiego, lubelskie może mieć kłopot z utrzymaniem gwary podlaskiej. Wyraźna jest głównie u starszego pokolenia, patrząc po nagraniach z sieci, a w województwie podlaskim jej użycie jest bardziej powszechne, nie doświadczono tam akcji Wisła w 1947, ponieważ ludność wyznania prawosławnego nie była brana przez stalinowskie władze za Ukraińców, a Białorusinów, podczas, gdy w okolicach Białej Podlaskiej czy Parczewa wyznawców prawosławia brano za Ukraińców, także Polaków z mieszanych czy prawosławnych rodzin. Sporo mieszkańców tych terenów, mimo deportacji na ziemie północne i zachodnie, ma - podobnie jak na wschodzie Podlasia i Podkarpacia - ma nazwiska pochodzenia ruskiego, z końcówkami -uk, -nko, -ewicz czy -owicz, co nadaje północy i wschodowi województwa lubelskiego pewnego wymierającego od 1947 roku kresowego charakteru.

    Obszar wzdłuż rzeki Bug, tereny wschodnie województwa, są obszarami, gdzie używa się języka pośredniego między dialektem mazowieckim/małopolskim a kresowym. Warto dodać, że na tych terenach do akcji Wisła były wsie zdominowane przez osoby mówiące po ukraińsku (w tym tzw. gwarą chachłacką/zachodniopoleską/podlaską tego języka), a przedwojenne województwo lubelskie obejmowało też parę wsi w dzisiejszym obwodzie lwowskim Ukrainy. W drugiej połowie lat 40. wielu repatriantów wysiadało wcześniej, w lubelskim, ponieważ mieli bliżej do starego domu, np. wiele wołyńskich rodzin mieszka w powiatach zamojskim czy hrubieszowskim. Południowa część powiatu tomaszowskiego należała do powiatu rawskiego w województwie lwowskim, którego (powiatu) większość znajduje się w granicach Ukrainy.

Lubuskie

    Województwo, którego większość ziem należała do 1945 roku do Niemiec. Tak, były też miejscowości należące do Polski, położone na wschód od Pszczewa w powiecie międzyrzeckim. Większość ludności województwa lubuskiego to potomkowie ludności napływowej, głównie z Kresów Wschodnich i Wielkopolski, jednak są też autochtoni. W 1910 w powiecie babimojskim 51% ludności była polsko- lub dwujęzyczna, 32% we wschowskim, 23% w międzyrzeckim i 9% w skwierzyńskim. Powiaty te należały wówczas do rejencji poznańskiej w Prusach, więc nie bez powodu ludność autochtoniczna posługuje się dialektem wielkopolskim.
    W 1950 roku 2,6% ludności ówczesnego województwa zielonogórskiego stanowili autochtoni, 42,1% Kresowianie, 21,9% Wielkopolanie, 2,8% reemigranci, 27% migranci z pozostałych terenów, a pozostałe 1,4% nie określiło swojego pochodzenia terytorialnego.
    Ludność z różnych stron posługiwała się różnymi gwarami ze swoich gniazd. Z czasem język ten połączył się, zrodziło się potomstwo i język w województwie lubuskim przybliżał się w stronę literackiego, jednak z dużymi wpływami ludności pochodzenia kresowego i wielkopolskiego.

Łódzkie

    Teren, którego język jest podzielony pomiędzy dialekt wielkopolski, małopolski i mazowiecki, co odzwierciedla centralne położenie województwa łódzkiego na mapie Polski, którego tereny jeszcze w okresie międzywojennym były okrojone między cztery województwa: łódzkie, poznańskie, warszawskie i kieleckie.
    Głównymi gwarami są gwary: sieradzka i łęczycka, których nazewnictwo nawiązuje do głównej krainy historycznej w województwie łódzkim, czyli ziemi sieradzko-łęczyckiej. Obie gwary łączy też to, że są postrzegane jako mieszane, co wiązało się z trudnościami w ich kwalifikacji dialektologicznej (małopolski? wielkopolski? mazowiecki? osobny dialekt?), a można uznać, że jest to jeden z regionów macierzystej Polski, gdzie ten język jest najbardziej literacki. Samo województwo łódzkie to nie tylko różne województwa w międzywojniu czy trzy dialekty, ale też różne krainy: ziemia łęczycka, sieradzka, Mazowsze, Małopolska sandomierska i w małych skrawkach powiatu kutnowskiego Kujawy.
    Ewenementem dialektu mazowieckiego jest gwara łowicka. Na ziemi łowickiej panuje wielkie przywiązanie do rolnictwa i folkloru, co podkreśla koloryt. Samo znane w całej Polsce mleko z Łowicza ma design w barwach łowickiego stroju ludowego, już nie mówiąc o powieści Chłopi Władysława Reymonta, która dodaje sielskiego kolorytu okolicom Łowicza czy Skierniewic.
logo OSM Łowicz
    Ten obszar ma również długą historię, związaną z księstwem łowickim, które przez wieki pozostawało w rękach arcybiskupów gnieźnieńskich, tworząc swoisty mikroświat o odrębnej strukturze społecznej i kulturowej. Wczesne uwłaszczenie chłopów oraz wyjątkowe przywileje gospodarcze sprzyjały powstaniu zamożnych, świadomych swojej odrębności wspólnot, które wykształciły własne wzory osadnictwa, charakterystyczny ubiór oraz bogate tradycje. Dzięki późnej kolonizacji i napływowi ludności z różnych regionów Polski: Mazowsza, Małopolski, ziem sieradzkiej i łęczyckiej, Wielkopolski i przede wszystkim Kujaw.
    Gwara łowicka stała się unikalną mieszanką dialektalną, wykraczającą poza typowe ramy mazowieckie. Niektórzy próbowali zaliczyć ją do dialektu małopolskiego. Do dziś uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych i najbarwniejszych gwar w Polsce, choć współcześnie w dużej mierze ulega wpływom polszczyzny ogólnej. Szczególnie gwara ta jest kultywowana przez lokalne zespoły ludowe. Ponad 2/3 słownictwa gwarowego z II połowy lat 20. ubiegłego wieku jest używana nadal w mowie wszystkich pokoleń.
    Jadę ze śkoły do Warśawy, mój krzesny jje krzan, on chodziuł po polu, w krzaczkach stojum z radarem, siostra przyniesła mleko do domu, moje rodzice krzyceli na mnie, jezdym z Łyśkowic, a łun przecie Borynów zno, ja tutaj kartofle skrobe.
    W niektórych miejscowościach na północnym zachodzie województwa można usłyszeć gwarę wschodnią rodem z Koła czy kujawską, a powiat opoczyński jest objęty zasięgiem gwary kieleckiej, świętokrzyskiej.
    Aglomeracja łódzka może pochwalić się obecnością swojej gwary, używanej również przez młodsze pokolenia. Angielka, żulik, migawka, zapożyczenia z niemieckiego i jidysz, a także innych gwar, w tym poznańskiej. Taka mieszanina gwarowa może świadczyć o środkowym położeniu Łodzi na mapie Polski. Pamiętam, gdy na spotkaniu Nowej Generacji RP z prof. Joanną Senyszyn w Szczecinie jedna z aktywistek z Łodzi zadała pytanie o to, czy profesor wie, czym jest żulik. Aż potem porozmawiałem o tych gwarach, jak na studenta lingwistyki stosowanej przystało.

Małopolskie

    Rdzeń południa Polski, który jest obfity w gwary i ma swój tytularny dialekt, którym jest dialekt małopolski języka polskiego. Wyróżnia się gwarę krakowską czy liczne gwary góralskie na południu województwa małopolskiego.
    Kraków i okolice mają swoją gwarę, używaną również na Górnym Śląsku i Podhalu. Ręka zamienia się w rynkę, chodźże, zaśpiewajże, kibicujże, wstańże, zjedzże, cicho-żeż bądź, cztery razy dwa to łosiem, popieram peezel, wypiłem sogmalinowy, a akcent w wołaczu pada na ostatnią sylabę. Jest ona do dzisiaj w powszechnym użyciu i ma ona głównie charakter miejski. Daje ona wrażenie, jakby była miejscami zbliżona do staropolszczyzny. Występują czasami zapożyczenia z niemieckiego, ale nie są one tak powszechne jak w Poznaniu czy Bydgoszczy, np. fus to farfocel, kombinezon to ferszalunek, brzeszczot to laubzega, a szafka nocna to nakastlik.
    Gwary góralskie, używane na Podhalu, Orawie, Spiszu i w Pieninach, ukształtowały się poprzez specyficzną gospodarkę na tych terenach, co wiąże się z kolonizacją wołoską, a także za sprawą sąsiednich języków: czeskiego (np. koleba) i słowackiego (np. honielnik, kierdelzyntyca), ale również nieco dalszego węgierskiego (np. gazda) i rumuńskiego (np. bryndza). Spisz i Orawa należały do 1920 roku do Królestwa Węgier. Same góralskie regiony są odizolowane od dużych ośrodków centralnej Polski, co również ma wpływ na gwary góralskie. Część z nich jest używana też w województwie śląskim - na Żywiecczyźnie i Śląsku Cieszyńskim.

Mazowieckie

    Środkowopolskie województwo z wielkim dialektem o tym samym tytule - dialekt mazowiecki. Na terenie województwa mazowieckiego występuje również zwarcie dialekt małopolski, dokładniej na ziemi sandomierskiej, czyli na południu z Radomiem włącznie.
    Dialekt mazowiecki, z wyjątkiem gwary łowickiej alias księżackiej, ma to do siebie, że wymowa ostatniej spółgłoski wyrazu w pozycji międzywyrazowej jest bezdźwięczna (las rośnie, w gwarze łowickiej laz rośnie). Wydłuża się po staropolsku samogłoska a. Jabłko dzieli się na ćwartky, Ziemia to śwat, a w chlewie mieszkają śwynie. Nie tylko mieli, a śmieli i leli. Zamiast chcieli możemy usłyszeć niby chciely, a zamiast zasłyszanego skurczybyki usłyszeć skurczybyky, jakby to i mieszało się z y. Gdzieniegdzie nie daje się psu jeść, a daje się psoju czy kotoju, głównie na Zawkrzu, w okolicach Mławy, Żuromina czy Ciechanowa. Kluczową cechą gwar mazowieckich jest przede wszystkim mazurzenie, wszak nazwa Mazurzy wiąże się z zasiedlaniem Mazur przez Słowian z Mazowsza właśnie.
    Gwary dialektu mazowieckiego występujące na terenie tytularnego województwa to: gwary Mazowsza bliższego, Mazowsza dalszego i specyficzna kurpiowska. Gwary Mazowsza dalszego są bardziej archaiczne i bliższe staropolskiemu, a bliższe mają bardziej miejski język i bliższy literackiej polszczyźnie, niekiedy nawet samej miejskiej gwarze warszawskiej.
    Charakterystyczną gwarą w województwie mazowieckim jest gwara kurpiowska. Wywodzi się ona od mowy starodawnych Mazurów (etnograficzni Mazowszanie), przodków etnograficznych Kurpiów. Nie bez powodu gwara ta jest opisywana jako tożsama w wielu miejscach z dialektem mazowieckim na terenie dawnych Prus Wschodnich.  Jest ona ewenementem na tle Mazowsza i podobną gwarą posługiwali się w większości wysiedleni po wojnie do Niemiec rdzenni mieszkańcy sąsiednich Mazur, polskojęzyczni ewangelicy. Gwara ta nie ma jednolitej wymowy, np. bandzie psianknie, jem chlib, źeźórka dostała pśorunem, ńasto Warśawa, źeći łućeć w śkole, co odróżnia ją na tle innych gwar polskich
    Stołeczne miasto Warszawa ma swoją miejską gwarę, która powstała najpewniej w XVIII wieku. Wpływ na jej kształtowanie się miała migracja do miasta ludności z okolicznych terenów wiejskich, a także języki używane przez mniejszości narodowe i etniczne zamieszkałe w mieście: jidysz, niemiecki, rosyjski i ówczesny międzynarodowy francuski. Gwara ta jest obecnie kojarzona przeze mnie z wintażem międzywojennej Warszawy. W tym okresie gwara była używane przede wszystkim przez ludność z niższych warstw społecznych, ale była również używana w różnych kręgach jako pewien socjolekt używany w mieście. Po powstaniu warszawskim i zniszczeniu miasta rdzenni przedwojenni mieszkańcy często opuszczali miasto, niektórzy z nich dokonali migracji na tereny przyłączone do Polski po II wojnie światowej, więc gwara warszawska zaczynała zanikać. W 1950 jedynie 55% przedwojennych mieszkańców Warszawy mieszkała w stolicy, ponad 17% na Ziemiach Zachodnich, 14% na Mazowszu, a reszta w macierzy poza Warszawą i województwem tytularnym. Mimo zaniku, obecnie gwara jest używana stylizacyjnie w warszawskiej kulturze, np. dzięki Warszawskiemu Combo Tanecznemu. W Warszawie jest raczej coraz więcej ludności napływowej, a mniej mazowieckiej (w tym warszawskiej) z dziada-pradziada, więc język aglomeracji stołecznej po 1944 roku może być coraz bliższy literackiemu.



    Południowa część województwa to obszar objęty zasięgiem dialektu małopolskiego, co wynika z położenia historycznego w granicach ziemi sandomierskiej, która należy do Małopolski. Więcej o niej w rozdziale o języku polskim w województwie świętokrzyskim.

Opolskie

    Tutaj widać podział demograficzny województwa. 1/3 ludności to rdzenni przedwojenni mieszkańcy, czyli Ślązacy i Niemcy zamieszkali tutaj od pokoleń i ich potomkowie, kolejne 1/3 to rodziny, które osiedliły się tutaj z ziem dawnych, a kolejna 1/3 to populacja przybyła z terenów przyłączonych po wojnie do ZSRR i potomkowie. Widać również podział regionu na krainy historyczne.
    Na Górnym Śląsku język polski wśród ludności autochtonicznej należy do tzw. dialektu śląskiego, czyli czegoś przejściowego między językiem śląskim a dialektem małopolskim języka polskiego, o czym będzie niżej, przy województwie śląskim. Niemniej jednak ludność napływowa posługuje się nowymi dialektami mieszanymi, głównie potomkowie migrantów z dzisiejszej Ukrainy zachodniej, przedwojennego polskiego Górnego Śląska czy Małopolski.
    Kontakty między auto- a allochtonami w okresie powojennym miały wpływ na uwspółcześnienie języka. Wśród Ślązaków zamieszkałych na Opolszczyźnie używane jest określenie chadziaj, czyli pejoratywne słowo oznaczające Kresowianina, wywodzące się od rosyjskiego chazjain, co oznacza gospodarza.
    Dwie gminy powiatu oleskiego - Praszka i Rudniki - należą do historycznej ziemi wieluńskiej. W przeciwieństwie do większości dzisiejszego opolskiego, należały do Polski koronnej, Kongresówki i II Rzeczpospolitej, co je odróżnia. Nie bez powodu głównym dialektem jest tam dialekt wielkopolski (gwara łęczycko-sieradzka), a nie przejściowe gwary polsko-śląskie czy nowe dialekty mieszane.

Podkarpackie

    Dosyć tradycyjny region, przywiązany bardzo do tego, co jest od pokoleń, z dziada-pradziada. Jak na Małopolskę przystało, jest tam bardzo widoczny polski folklor. Widać tutaj styk Galicji Zachodniej i Wschodniej sprzed wielu lat - teren województwa jest objęty dialektem małopolskim, jak i dialektami mieszanymi pogranicza polsko-ukraińskiego.
mapa województwa lwowskiego (1938)
zdj. Qqerim / Wikipedia
    W widłach Wisły i Sanu, na północy województwa, używana jest gwara lasowska, która swoją nazwę wywodzi od grupy etnograficznej Lasowiaków. Jest dosyć bliska gwarze kieleckiej i używana przede wszystkim przez starsze pokolenie w Tarnobrzeskiem, więc najpewniej jest to gwara zagrożona wyginięciem.
    Wschodnia część regionu to tereny dawnej Galicji Wschodniej, niegdyś część powiatów była wymieszanym etnicznie obszarem polsko-ukraińskim. Sama ludność polska z historycznej Rusi Czerwonej ma pewne kresowe geny, bliskie Polakom z nie tak dalekiego Lwowa. Stąd starsze pokolenie w okolicach Przemyśla, Sanoka, Leska, Ustrzyk Dolnych, Lubaczowa czy Cieszanowa może używać gwar będących mieszanką dialektu małopolskiego z gwarą Kresów Południowo-Wschodnich. Z opowieści mojego dziadka, który był w 1951 roku na robotach przymusowych w Horyńcu-Zdroju, jeszcze wtedy w okolicy były takie miejscowości, których mieszkańcy mówili po ukraińsku.
    Wspominając o powiecie bieszczadzkim, warto mieć na uwadze akcję Wisła z 1947, kiedy to wysiedlono wielu mieszkańców Bieszczad i Rusi Czerwonej: Ukraińców, Rusinów i niektórych Polaków, deportując ich na tzw. Ziemie Odzyskane. W 1951 roku kresowa Sokalszczyzna (przed wojną woj. lwowskie) trafiła do ZSRR, a w zamian za to Polska otrzymała rewir Ustrzyk Dolnych, dokąd przesiedlono polskich mieszkańców Sokala i okolic, co świadczy o znajdującej się na pograniczu wymarcia pewnej kresowości Podkarpacia. Część powiatów Podkarpacia przed II wojną światową obejmowała też tereny dzisiejszej Ukrainy, np. powiat przemyski. Większość powiatu dobromilskiego, wbrew nazwie, przyznana została Polsce, przy czym nie brakowało wielu miejscowości zdominowanych przez mówców języka ukraińskiego, np. Załuże. Podczas wysiedlania Polaków z Kresów, w tym ze Lwowa, część przesiedleńców wysiadała nie na ziemiach poniemieckich, a przykładowo w Małopolsce czy na Podkarpaciu - szczególnie na tym drugim (Przemyśl, w mniejszej mierze Rzeszów), z racji na bliskość do gniazda.

Podlaskie

dwujęzyczne tablice miejscowości w j. białoruskim
fot. Ryszard Minko / PR Białystok
    De facto jedyne województwo o rdzennie kresowym charakterze po II wojnie światowej. Nie bez powodu nie dziwi mnie to, że Adam Bobik, który urodził się w Hajnówce, grał w Samych swoich: Początku Kazimierza Pawlaka. Język polski z Podlasia to obiekt wielu memów i coś specyficznego, tożsamego niekiedy z gwarą białostocką. Bardzo wyróżniającym się w Polsce jest występowanie tutaj gwar języków: białoruskiego i ukraińskiego czy litewskiego, które miały wpływ na gwary Podlasia i Suwalszczyzny.
    Spora część województwa lingwistycznie należy do dialektu mazowieckiego, zarówno wchodząca w skład Mazowsza, ale też Suwalszczyzny i Podlasia, adekwatnie do pogranicza Polski i Litwy z Rusią. Im bliżej na wschód, tym mniej elementów ogólnopolskich i mazowieckich, a więcej naleciałości z języków Słowian wschodnich. Część Białostocczyzny i historycznej Rusi Czarnej jest w zasięgu mieszanych dialektów pogranicza wschodniego, czyli tamtejszy język jest mieszanką dialektu mazowieckiego z północnokresowym. Nie bez kozery po II wojnie światowej część ludności transportowanej z Litwy i Białorusi do Polski nie wysiadała na nowych terenach, a na Podlasiu, np. w Białymstoku czy Suwałkach mieszkają repatrianci z Grodzieńszczyzny czy Wileńszczyzny i ich potomkowie. Warto dodać, że województwo białostockie w okresie międzywojennym obejmowało też tereny Litwy (Druskienniki) i Białorusi (Grodno, Wołkowysk).

granice Polski i Rusi Kijowskiej w 1000
    Białystok ma swoją mowę zwaną żartobliwie sliedzikowaniem, inaczej gwarę białostocką. Jednak w przeciwieństwie do języka Poznania, Warszawy, Krakowa czy Bydgoszczy, nie ma zasięgu miejskiego i aglomeracyjnego, a wykracza również poza aglomerację białostocką na teren środkowo-wschodniego Podlasia, tego właściwego. W mowie białostoczan czy mieszkańców Podlasia słychać wschodni zaśpiew, używa się weź jako trybu rozkazującego, ł przechodzi w l z Kresów, a także dużo trzeciej osoby liczby pojedynczej w trybie zarówno rozkazującym, jak i oznajmującym, np. Siedzi spokojnie! albo Napisze mi tu na kartce!, a także celownik zamieniający się w dla, np. w piosence disco polo Emigrant zespołu Verdis słychać słowa: Bliscy dla mnie zazdrościli, to dziś w oczach mam.



    Wychodzi na to, że gwara białostocka jest elementem dialektu mazowieckiego z naleciałościami z ziem wschodnich. Nie brakuje też słownictwa zapożyczonego z języków mniejszości zamieszkujących miasto: białoruskiego, litewskiego, ukraińskiego, rosyjskiego i jidysz. Mężem matki jest baćko, tak jak w Wielkopolsce jada się pyry, tak i u nich są bulwy, we wsi gospodarzy dobry chaziaj, a po gospodarstwie biega tłuściutki kaban.
    W niektórych miejscowościach na Białostocczyźnie większość ludności używa gwary białostockiej (często na terenach, gdzie młodzi wyjeżdżają do miast lub za granicę, a starszyzna zostaje, np. w powiecie siemiatyckim), ale niekiedy język polski jest mniejszością na rzecz języka białoruskiego lub gwary podlaskiej języka ukraińskiego, niekiedy uznawanej za mikrojęzyk podlaski, zwany też chachłackim lub zachodniopoleskim. Zwartym jej obszarem jest zachodnia część powiatu hajnowski, a także wschodnie siemiatyckiego i bielskiego, a do akcji Wisła była również w powszechnym użyciu na Polesiu lubelskim, nawet na ukraińskiej Wikipedii w artykule o tej gwarze jest napisane również sidlecka howirka, co oznacza gwarę siedlecką. Gwara ta, podlaska czy zachodniopoleska, nie jest polska, jest najczęściej uznawana za ukraińską, blisko gwar z Wołynia i Polesia, czyli północno-zachodniej Ukrainy. Osobiście uważam, że gwara podlaska języka ukraińskiego (po-swojomu) jest pewnego rodzaju papką językową - mieszanką białoruskiego, polskiego, ukraińskiego i rosyjskiego, co widać w piosenkach z tego regionu w językach mniejszościowych. Zespoły disco polo, folklorystyczne grające na Podlasiu niekiedy nie ograniczają się do repertuaru w języku polskim, ale też do piosenek ukraińskich (np. Zorka W sadzie hulała, Mirage & Yoko Ja kochała Tebe), białoruskich (np. Prymaki Bratka Biełarus, SERVERdance Kosił Jaś) i rosyjskich (np. Siabry Ałyje rozy).


    Swoją gwarę, dosyć podobną do białostockiej, ma Suwalszczyzna, więc północ województwa podlaskiego. Ma więcej wpływów języka litewskiego (również ludność rdzenna Suwalszczyzny, okolic Sejn) niż białostocka, a jidysz i ukraiński wypiera niemiecki - czyżby bliskość Mazur, Prus, Niemiec na przestrzeni lat? Podobnie jak na Białostocczyźnie, występuje specyficzny tryb rozkazujący czy celownik zamieniający się w dla, również ma dużo cech wspólnych z dialektem wileńskim, gwarami Kresów Północno-Wschodnich na terenach dzisiejszej Białorusi i Litwy. W przeciwieństwie do białostockiej, gwara suwalska zanika, o czym informowało Polskie Radio Białystok w 2016.
    Kresowe naleciałości, cechy wspólne z językami takimi jak rosyjski, białoruski czy ukraiński z całą pewnością świadczą o tym, że województwo podlaskie nie ma języka bliskiego literackiej polszczyźnie.

Pomorskie

    Województwo podzielone językowo pomiędzy język kaszubski, dialekt wielkopolski, nowe dialekty mieszane i w niektórych klasyfikacjach dialekt mazowiecki. Język kaszubski od lat jest przedmiotem dyskusji polityczno-społecznych na temat mniejszości i niejednokrotnie występuje pod znakiem zapytania jako gwara, etnolekt języka polskiego. Osobiście uważam, że kaszubski to osobny język.
    Do dialektu wielkopolskiego zalicza się następujące gwary występujące na terenie województwa pomorskiego: wspomniane wcześniej (kujawsko-pomorskie) gwary: tucholską/borowiacką i kociewską, a także gwarę malborską. Niewiele o niej wiadomo oprócz tego, że jest spokrewniona z gwarą lubawską i nosowość jest tutaj zastąpiona podniebiennością. Moim zdaniem, mogła być ona używana przez ludność rdzenną zamieszkałą przed wojną w powiecie malborskim, jednak nie mam pewności. Udało mi się znaleźć nieco informacji tutaj i wychodzi na to, że tak mogło być, przy czym widzę, że był to ewidentnie język autochtonów, którzy w 1950 stanowili 8,2% ludności powiatu. Nie zdziwiłbym się, gdyby była też używana w powiecie sztumskim, gdzie w 1952 autochtoni stanowili ~41% populacji, a w 1960 28,3%. Zastanawia mnie, ilu z nich i ich potomków pozostało do dzisiaj, a ilu wyjechało do Niemiec. Wszak Sztum nie jest tak daleko od Malborka, nawet przez trzy lata był to jeden powiat. Nie zdziwiłbym się, gdyby była to gwara odpowiadająca mowie Polaków zamieszkujących przedwojenne Powiśle, czyli np. Kwidzyn i okolice. Gwara ta, bliska lubawskiej, bywa uznawana za należącą do dialektu mazowieckiego. Dlaczego? Wraz z ekspansją polskich dialektów: mazowieckiego i wielkopolskiego na tereny zamieszkiwane pierwotnie przez Prusów powstały tzw. nowsze dialekty mieszane, nie mylić z nowymi dialektami mieszanymi. Do gwar tych zalicza się gwary: malborską, lubawską, grudziądzką, ostródzką, warmińską i mazurską.
    Język kaszubski ma wpływ na polszczyznę w województwie pomorskim. Są też tacy, którzy identyfikują się jako Kaszubi, ale nie używają języka kaszubskiego na co dzień. Niemniej jednak można wyczuć nosowość czy miękkie spółgłoski szeregu szumiącego (np. sz/ś), kalki z niemieckiego i języków germańskich ogółem (np. geszeftman - przedsiębiorca, bùksë - spodnie), a przede wszystkim jo, czyli tak i coś, co wyraża więcej niż 1000 słów na Pomorzu. Samo jo jest używane nie tylko przez ludność z rodowodem tutejszym, kaszubskim, ale też napływową. Osobiście używam jo od lat, a moi przodkowie pochodzą z Mazowsza, Lubelszczyzny i ziemi chełmińskiej/lubawskiej, z naciskiem na to ostatnie. Mam znajomych na studiach z różnych stron, np. z Mazowsza, którzy z przyzwyczajenia mówią jo, co zakłóca literackość języka na Pomorzu Gdańskim. Niemniej jednak kalki z niemieckiego nie są tak upowszechnione wśród mówców języka polskiego w województwie pomorskim, a prędzej wśród speakerów języka kaszubskiego.
    Trójmiasto nie ma swojej gwary miejskiej i jej tożsamość nie jest wykrystalizowana, niemniej jednak w mowie powszechnej mówi się przykładowo bajzel zamiast bałagan, a w Gdyni na trolejbus mówi się trajtek, ale jest to nieliczne. Nie brakuje też określeń takich jak Pekin czy Meksyk dla gdyńskich slumsów, jednak jest to mowa bardziej nowoczesna i nie ma za wiele wspólnego z gwarami miejskimi. Trójmiejska mowa miejska jest niewykrystalizowana w przeciwieństwie do wrocławskiej czy szczecińskiej i tak jak język w tych dwóch miastach, jest czymś bardziej współczesnym. Język polski w Trójmieście zatem jest w pewien sposób bliski literackiemu, chociaż nie najbliższy z racji na kaszubskie naleciałości. Warto dodać, że Gdańsk i Sopot są na Ziemiach Odzyskanych, więc ludność o różnym pochodzeniu się wymieszała, podobnie w Gdyni, dokąd przyjeżdżali ludzie z całej ówczesnej, międzywojennej Polski. Jeżeli ludność ma bardziej wymieszane pochodzenie, tym bliższy jest lokalny język literacki, co widać w zachodniej czy wschodniej części województwa, szczególnie tej pierwszej. Słupsk, Miastko, Człuchów czy Bytów wchodziły w skład województwa koszalińskiego, którego obszary były jednorodne etnicznie i zdominowane przez Niemców (z wyjątkiem okolic Bytowa, gdzie bywały kaszubskie wsie), stąd był wysoki popyt na zasiedlenie tych obszarów ludnością z różnych stron. Osadnicy z macierzystej Polski czy Kresów Wschodnich i pozostali na miejscu rdzenni mieszkańcy wymieszali się językowo, dzięki czemu zachodnia część województwa pomorskiego posługuje się językiem bardzo bliskim literackiej polszczyźnie.
     

Śląskie

    Południowe województwo podzielone pomiędzy Śląsk a Małopolskę, więc między gwarę śląską i małopolską. Gwara śląska to dla mnie osobny język, więc podobnie jak kaszubski śląski jest przedmiotem wieloletniej dyskusji polityczno-społecznej i to w bardziej kontrowersyjny sposób niż język kaszubski, ponieważ nazywanie języka śląskiego językiem potrafi wywoływać w dyskursie niesłuszne oskarżenia o separatyzm.
    Język śląski ma wpływ na użytkowników języka polskiego na historycznym Górnym Śląsku. Jest to zjawisko podobne do tego na Kaszubach wśród polskojęzycznych Kaszubów. Zdaje mi się, jestem przekonany, że na język polski (nie śląski) na Górnym Śląsku ma formę przejściową między dialektem małopolskim a językiem śląskim. Niemieckie zapożyczenia takie jak banhof, autobana, ancug, kyjza, mantel, więcej zmiękczeń w fonetyce, co przypomina mi język czeski - taki jest wpływ języka śląskiego na język polski w regionie Górnego Śląska.
    Wiele słownictwa rodem z Małopolski, np. partykułę -że w trybie rozkazującym czy charakterystyczną nosową wymowę ą czy ę występuje zarówno po śląskiej, jak i małopolskiej stronie województwa.



Świętokrzyskie

    Województwo dosyć wiejskie, ze specyficznym przywiązaniem do folkloru na tle dawnego zaboru rosyjskiego, a typowym dla Małopolski. Region wyróżnia się specyficzną intonacją, mazurzeniem, labializacją, prejotacją, przydechem czy nietypowym dopełniaczem.
    Region świętokrzyski jest zdominowany definitywnie przez gwarę kielecką, która posiada wyżej wymienione cechy. Sprząta się scotką, rośnie się jak na drozdzach, rodziny przyjeżdżają na święta z Hameryki, ukąsiła mnie łosa, na polu stoi kłoza, władzę ma derechtór firmy, kąpę się, moldę w kłościele, przy konfesjonale nie kłamę, bidna kobita płace, jidzie wiatr, a za oknem jesiń, jestem pod wrażeniem na widok tyk słów w tekście, moja racja jest moją racją, a oni... ik racja. Górniki strajkowały, wspominały, jak to Niemce zabijały ludziów we wojne, a chłopy uciekały, bierzta, chodźno i pomóżże. Tylu babków we wsi to ja nigdy nie widziałem.
    Gwara jest rozpoznawalna w muzyce folk regionu staropolskiego, który obejmuje też południe województwa mazowieckiego z Radomiem włącznie czy fragmenty małopolskiego, łódzkiego i śląskiego. Doszukać się jej można w utworach kapeli Maters z okolic Jędrzejowa, przykładowo piosenka ludowa Łopata i łom:
    Ja do lasu nie pojade, bo ja młody chłopcyna,
    sosna by mnie przywaliyła, płakała by dziewcyna.
    Ja do lasu nie pojade, dzewa rąbał nie będe,
    bo leśnicy na granicy, siekierecki pozbęde.


Kąpę, kłamę, moldę, a serce Ci wreście złamę. Tak dosłownie śpiewał zespół K. A. S. A. w piosence Złamę Ci serce:
    Złamę ci serce
    w mieście Kielce,
    nie kłamę,
    wezmę i złamę,
    jedyny w mieście ja wiem, że wreście je złamę,
    złapę cię i zostanę.



    Gwara kielecka jest do dzisiaj w powszechnym użyciu i we wsi Wilków k. Bodzentyna corocznie odbywa się Dyktando Gwarowe. Sama gwara ma wpływ na gwarę miejską Kielc. Bazary, sienkiewka, strugaczka, zalewajka, trepki, kipy, telepać się, uflogany czy cherlać to niektóre słowa używane regionalnie przez mieszkańców aglomeracji kieleckiej.

Warmińsko-mazurskie

    Część województwa warmińsko-mazurskiego była w granicach Niemiec przed 1945 rokiem, ale też są części wchodzące w skład Polski, takie jak ziemia lubawska, dawne miasteczko Janowo k. Przasnysza, kurpiowska wieś Dąbrowy czy skrawki historycznej Suwalszczyzny.
    Ludność województwa to potomkowie migrantów z różnych stron przedwojennej Polski, ale również jest rozpoznawalna w skali kraju ludność autochtoniczna - Niemcy, Mazurzy i przedwojenni Polacy.
    W powiecie nowomiejskim, zachodniej części działdowskiego i południowo-wschodniej iławskiego, gdzie większość ludności jest pochodzenia rodzimego, używana jest gwara lubawska. Z dachu szczeka, słońce wstaje reno, klekocze bociun, nie brakuje też zmiękczeń. Moi dziadkowie od strony taty (babcia już nie żyje) używali pewnych elementów gwary lubawskiej, ale nie w większości, jednak rozpoznawałem pewne zmiękczenia w fonetyce czy kalki z niemieckiego. Na torbę mówi się tasza, na łańcuch keta, na ciasto kuch, a na urodziny geburstag.
     Niegdyś w powszechnym użyciu były gwary: warmińska i mazurska, które zaczęły zanikać po wysiedleniu ludności po 1945 roku, w szczególności ta pierwsza. W 1825 na południu Warmii ludność polsko- i dwujęzyczna stanowiła 52,8% ludności, a na Mazurach 78% ludności, a po germanizacji - według spisu z 1910 roku - 33,9% na Warmii południowej i 58,1% na Mazurach. Już w 1900 gwara zaczęła zanikać i w każdym powiecie była ona mniejszościowa. Gwara mazurska, jak i warmińska, to części dialektu mazowieckiego i są one dosyć podobne do używanej również w tym województwie, jak i mazowieckim, gwary kurpiowskiej. Kluczowe jest mazurzenie, czyli przejście cz, sz, dż, ż w c, s, dz, z, specyficzna jest też asynchroniczna wymowa spółgłosek, samogłoska y upadabniająca się do i czy zmiana kt w cht.
    Obecnie większość ludności to są potomkowie migrantów z okresu zaraz po wojnie. W 1950 aż 18,5% ludności województwa olsztyńskiego stanowili autochtoni, a wliczając napływową ludność z ziem odzyskanych woj. olsztyńskiego aż 19,9%. Aktualnie odsetek ten jest dosyć mniejszy. Moja mama, która pochodzi z tego województwa, swego czasu usłyszała w radiu, że województwo warmińsko-mazurskie ma bardzo literacki język polski, ponieważ m. in. nie ma zbytnio zapożyczeń z innych języków. Niby tak, ale osobiście pewnym balastem jest gwara lubawska.

Wielkopolskie

    Region objęty zasięgiem dialektu wielkopolskiego, jak sama nazwa wskazuje. Przez lata było to w dużej części pogranicze polsko-niemieckie, a także nietuzinkowa część Prus. Wschodnia część dzisiejszego województwa przynależała do Rosji. W okresie międzywojennym większość obecnego województwa weszła w skład II RP, ale były też tereny przyłączone dopiero w 1945 roku - Piła, Złotów, Trzcianka czy niektóre skrawki na zachodnim i południowym pograniczu województwa wielkopolskiego.
    Dialekt wielkopolski charakteryzuje się brakiem specyficznego dla Mazowsza mazurzenia, z pewnymi gwarowymi wyjątkami. Fonetyka między wyrazami jest udźwięczniająca. Nie wszędzie, tylko wszyńdzie, mieszkają tutaj loudzie, za komuny był pochód pierwszomajewy, ktoś ma różewe okulary, w okolicy działa kółko różańcewe, dosyć specyficzne na obszarze Wielkopolski właściwej są nazwy geograficzne z końcówkami -ew czy -ewo zamiast rzadziej występujących -ów i -owo, np. Pleszew, Kleszczewo, Kąkolewo, Wijewo.
    Dialekt wielkopolski dzieli się na gwary środkowe, południowe, północne i zachodnie. Wyróżnia się również gwarę kramską używaną na wschodzie Wielkopolski, czyli już w dawnej Kongresówce, w gminnej wsi Kramsk koło Konina i okolicach. Długie a wymawiane jest niczym o, ę jak y lub i nosowe, w kanałach mieszkają szury, ten dąb jest najwyszy, Wisła to najdłuszy potok w Polsce, my tego chcymy, że tam pójdzimy, przeńde przez rzekę, zańdę po drodze. Gwara ta została opisana w 1968 roku przez Piotra Bąka, językoznawcę pochodzącego z Kramska.
    Oprócz typowych gwar w obrębie dialektu wielkopolskiego należy wspomnieć o gwarze poznańskiej, języku miejskim aglomeracji poznańskiej. Tak jak na Pomorzu słynne jo, tak i tutaj mamy wołacz tej jako ty, mówię cóś, badał mnie doktór, jakom radę dzisiaj otrzymałem, ten korek w Swarzędzu jest dugi, Wielkopolska nie była w Prusach, tylko w Prusiech. Są liczne pożyczki z języka niemieckiego, np. Ojropa, idejał (fonetyka), na skrzynię mówi się kista, na łańcuch keta, jada się ajntopf, na grillu jada się sosyski (Saucischen z niemieckiego, sausage z angielskiego), uczennica to szkolnica od niemieckiego Schülerin. Poza tej w gwarze poznańskiej upowszechniło się nie?, które nie jest ani zapytaniem, ani zaprzeczeniem na końcu wypowiedzi.
    Wschodnie i południowe części województwa wielkopolskiego należą do obszaru w zasięgu dialektu małopolskiego i lokalne gwary są typowe dla ziem: sieradzkiej (Turek, Dobra) i wieluńskiej (Kępno, Ostrzeszów, Grabów n. Prosną), co przypomina językowo województwo łódzkie, więc język jest tam bardziej literacki i środkowopolski niż w Poznaniu, Gnieźnie czy Lesznie. Również istnieje prawdopodobieństwo, że w powiecie kępińskim wśród starszych ludzi mogą być użytkownicy gwary dolnośląskiej, ponieważ w 1920 roku do Polski przyłączono niektóre miejscowości ze śląskich niemieckich powiatów: sycowskiego i namysłowskiego, m. in. miasteczko Rychtal.
    Część województwa wielkopolskiego to tzw. Ziemie Odzyskane. Na terenie powiatu złotowskiego, gdzie po II wojnie światowej pozostało wielu polskich autochtonów stanowiących dawną mniejszość polską w przedwojennych Niemczech, a sami katolicy w 1925 roku stanowili 32,9% ludności powiatu. W 1950 roku ludność rdzenna, głównie przedwojenni Polacy, stanowiła 27,1% populacji, 13% przesiedleńcy z Kresów Wschodnich, a pozostałą część stanowili w większości osadnicy z ziem dawnych, którzy stanowili 54,3% ludności powiatu, co sprawiło, że w powiecie złotowskim język ten jest dosyć literacki na tle województwa i to bardziej niż w powiatach: tureckim, kępińskim i ostrzeszowskim. Podobnie jak w województwie kujawsko-pomorskim, na terenie tego powiatu używa się gwary krajeńskiej, jednak z czasem po II wojnie światowej - w przeciwieństwie do sytuacji w okolicach Sępólna Krajeńskiego, Wyrzyska czy Nakła nad Notecią - wymieszała się z gwarami ludności napływowej z całej Polski i Kresów. Ludność napływowa zasiedliła również Piłę i sąsiednią gminę Szydłowo, a także tereny powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego na północ od Noteci. W 1959 roku Wielkopolanie stanowili 30% ludności napływowej osiadłej w Trzciance, Kresowianie 28%, a pozostałe 42% z innych części Polski i zagranicy, co również przyczyniło się do wymieszania gwar, dzięki czemu mieszkańcy północnej części województwa wielkopolskiego mówią językiem zbliżonym do ogólnopolskiego, przewyższając ziemię sieradzką czy wieluńską.

Zachodniopomorskie

    Etnograficzna plama na mapie Polski. Nie ma tam rdzennej z dziada-pradziada ludności polskiej, prawie wszyscy mieszkańcy to potomkowie migrantów z różnych stron po II wojnie światowej. Ludność słowiańska, Pomorzanie, przodkowie dzisiejszych Kaszubów zamieszkiwali te tereny w średniowieczu, ale została zgermanizowana do końca XVII wieku. W taki sposób wymarły gwary zachodniopomorskie języka kaszubskiego.
    Ludność przybyła po 1945 roku posługiwała się językiem z różnych stron, z czasem na świat przyszło potomstwo, które posługiwało się bardziej ogólnopolskim językiem i tak z czasem język polski na Pomorzu Zachodnim chylił się ku literackiej polszczyźnie.
    Gwarę zachodniopomorską, dialekty: śląski i dolnopruski języka niemieckiego wyparły nowe dialekty mieszane, specyficzne dla ziem na północy i zachodzie.

Które województwo wygrywa? Moim zdaniem zachodniopomorskie. Definitywna większość ludności wywodzi się z rodzin przybyłych tutaj z różnych stron po II wojnie światowej, województwo jest białą plamą na mapie etnograficznej Polski, dzisiejsze województwo było jednorodne etnicznie - im więcej Niemców, tym większy popyt na ludność polską, więc i większe wymieszanie regionów, co sprawiło, że język kształtował się w kierunku zbliżonego do literackiego. Byłem w te wakacje w Szczecinie i język literacki brzmiał bardzo ogólnopolsko, bez jakichś zapożyczeń czy kalek z obcych języków. Fakt, miasto ma swój własny język, ale nie jest on czymś wystarczająco tubylczym i wykrystalizowanym, zawiera uwspółcześnione, młode słownictwo, np. many, szmula, brechtać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Z mikrofonem i kamerą przez Rewal

Mój 2024: narastające szczęście