Za górami, za lasami był sobie region
W dniu wyborów parlamentarnych na Węgrzech mój 90-letni dziadek powiedział mi, że dowiedział się z telewizji o regionie pogranicza ukraińsko-węgierskiego, który nazwał „Podkarpaciem”. Od razu mój mózg się ucieszył, ponieważ jest to dosyć ciekawy i ikoniczny region Ukrainy, a jego poprawna nazwa to Zakarpacie, położone za Karpatami, jak wskazuje sama nazwa.
Zakarpacie, inaczej obwód zakarpacki, to region zachodniej Ukrainy położony w górach, w tym Bieszczadach, oraz na terenie Wielkiej Niziny Węgierskiej. Jest to teren o burzliwej historii, który wchodził w skład Królestwa Węgier, także w składzie Austro-Węgier, do 1920 roku, kiedy to na mocy traktatu z Trianon ziemię zakarpacką przydzielono Czechosłowacji, później przez kilka lat w granicach Węgier, a po II wojnie światowej w ZSRR i od 1991 roku w granicach niepodległej Ukrainy. Jego położenie jest dosyć peryferyjne względem stołecznego Kijowa, ze stolicy Zakarpacia – Użhorodu – jest bliżej do Bratysławy czy Budapesztu niż właśnie tam. Region ma transgraniczne położenie, albowiem graniczy z Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią, więc cała jego granica zewnętrzna jest granicą Ukrainy z Unią Europejską. Niestety, region nie jest dobrze skomunikowany z Polską. Międzynarodowe lotnisko w Użhorodzie do 2022 roku obsługiwało jedynie loty łączące port ze stołecznym w Boryspolu koło Kijowa, żadna ważniejsza droga samochodowa ani linia kolejowa nie prowadzi do granicy z Polską, jedynie szlaki piesze w górach, a przejście graniczne w podkarpackim Wołosatem jest planowane i o charakterze pieszym, było ono otwarte jedynie czasowo w 2019 roku. Łatwiej jest dojechać do Lwowa, Koszyc, Debreczyna czy Klużu niż do Rzeszowa, Krakowa czy Warszawy. Jest tu tak peryferyjnie, że w górskiej miejscowości Wyszka odbierają jedynie dwie ukraińskie stacje radiowe na skali FM, wedle skanu jednego z polskich pasjonatów radia. Warto dodać, że w okresie międzywojennym dzisiejsza granica obwodu z Polską i obwodami: lwowskim i iwanofrankowskim była częścią granicy polsko-czechosłowackiej, a potem krótko istniejącej po latach polsko-węgierskiej.
Obwód zakarpacki jest odpowiednikiem nie tylko polskiego województwa podkarpackiego, ale w pewien sposób też województwa podlaskiego. Dlaczego? Otóż ten region jest jednym wielkim memem w ukraińskim Internecie. Humor o Zakarpaciu koncentruje się nie tylko na peryferyjnym położeniu względem kraju, czyli tam, gdzie znajduje się najdalej wysunięty na zachód punkt Ukrainy, ale też transgranicznym, co stereotypowo kojarzy się z kontrabandą i drobnym handlem różnego rodzaju na granicach regionu z krajami Unii Europejskiej i strefy Schengen. Tak jak na Podlasiu mamy dla jego czy wschodnie zapożyczenia, tak na Zakarpaciu niektórzy mieszkańcy posługują się specyficzną gwarą języka ukraińskiego przypominającą język rusiński z węgierskimi naleciałościami. Widziałem nagrania gwary zakarpackiej w sieci i brzmią one dosyć szybko i niekiedy tak niezrozumiale, że zapewne lingwiści z Kijowa, Lwowa czy innego Charkowa musieliby się bardzo dokładnie przysłuchiwać. Region Rusi Podkarpackiej jest przedstawiany jako oderwany od rzeczywistości, trochę archaiczny i rządzący się swoimi zasadami, jednak nie jest to jakoś kompletnie odcięty od realiów region, chociażby można zwiedzić nieco zamków czy Bieszczady, Połoniny i Gorgany w tytularnych Karpatach na północy obwodu. Region ten ma również specyficzny klimat górskiego folkloru poprzez góry, wsie czy stare domy w połoninach i lokalne zwyczaje.
Na terenie obwodu na początku 2022 roku mieszkało ponad 1,2 miliona osób. Dzieli się na sześć rejonów, czyli większych od polskich powiatów jednostek administracyjnych powstałych wskutek reformy decentralizacyjnej: berehowski, mukaczewski, rachowski, tiaczowski, użhorodzki i chustski. Z oczywistych przyczyn nie wiadomo, jaka jest aktualna liczba ludności regionu, ale nie zdziwiłbym się, gdyby mieszkał tam nietuzinkowy procent tzw. IDP, czyli uchodźców wewnętrznych. Wynika to z dalekiego położenia względem linii frontu i terytoriów pod okupacją Federacji Rosyjskiej. Z danych Ministerstwa Polityki Społecznej, Rodziny i Jedności w Ukrainie w lutym bieżącego roku mieszkało ponad 4,6 miliona uchodźców wewnętrznych, z czego około 124 tysięcy w tym obwodzie, co stanowi prawie 10% przedinwazyjnej liczby ludności, osiągając największy procent wzrostu liczby uchodźców spośród ukraińskich obwodów.
Oprócz najspokojniejszej sytuacji podczas wojny właśnie w tym regionie, a co za tym idzie, dużym przyrostem procentowym uchodźców z terenów pod okupacją rosyjską, warto też przyjrzeć się innym cechom demografii Zakarpacia, a dokładniej pewnego rodzaju kulturowemu aspektowi, składowi narodowościowemu. Większość ludności stanowią Ukraińcy z Rusinami włącznie, którzy stanowią około 80% ludności. W latach 1880-2001 ich odsetek zwiększył się z procenta ukraińsko- i rusińskojęzycznej ludności 59,8% do procenta ludności narodowości ukraińskiej i rusińskiej wynoszącym 80,5%. Wbrew roszczeniom terytorialnym ze strony polityków obecnej węgierskiej skrajnej prawicy, większość obwodu zakarpackiego to teren zdominowany przez etnicznych Ukraińców.
Najliczniejszą mniejszością na Zakarpaciu są Węgrzy, którzy stanowią większość ludności w dolinie Cisy, na południu regionu. Im bliżej granicy z Węgrami, tym większy odsetek ludności węgierskiej bądź hungarofonicznej. Tam występują nietypowe nazwy miejscowości, które nie brzmią na słowiańskie, a bardziej na węgierskie. Będę pisał według transliteracji z cyrylicy, scrollując ukraińską Wikipedię: Astei, Bakosz, Batfa, Bene, Beregujfalu, Botar, Derceń, Ferteszolmasz, Hat, Heteń, Huniady, Janoszi, Tisaujfalu, Zapsoń. Można też tam spotkać dwujęzyczne tablice miejscowości. Niegdyś, pod panowaniem austro-węgierskim Węgrzy stanowili ćwierć ludności, w granicach Czechosłowacji, ZSRR i Ukrainy kilkanaście procent. Wynika to z tego, że przez teren Karpat przechodzili Węgrzy z Azji z Arpadem na czele, którzy przechodzili przez Przełęcz Werecką i w ten sposób zasiedlili Kotlinę Panońską, w skład której wchodzi Zakarpacie. Warto dodać, że na terenie Zakarpacia przyjęto chrześcijaństwo wcześniej niż na Rusi Kijowskiej, co jest jednym z argumentów społeczności rusińskiej za ich odrębnością.
Oprócz Ukraińców, Węgrów i Rusinów na Zakarpaciu żyją też inne nacje i grupy etniczne. Według danych spisowych sprzed ponad 20 lat, 2,6% ludności regionu stanowili Rumuni, który zamieszkują głównie miasteczko Sołotwyno i kilka pobliskich wsi. Nietuzinkowy procent w skali krajowej występuje u Romów, co jest specyficzne dla Kotliny Panońskiej – zakarpaccy Romowie różnią się tym, że należą do etnosu Romungrów, który zamieszkuje teren Kotliny Węgierskiej. Co więcej, duża część Cyganów na Zakarpaciu posługuje się językiem węgierskim w codziennych kontaktach, a największe trzy odsetki odnotowano w Berehowem i dwóch rejonach graniczących z Węgrami. W 2001 spis wykazał 14 004 osób narodowości romskiej, co przekładało się na 1,1% ludności, przy czym w Ukrainie odsetek Romów wynosił wtedy 0,1% przy liczbie 47 587 osób, więc około 30% deklaracji romskich było właśnie w obwodzie zakarpackim i zarazem najwięcej spośród wszystkich regionów Ukrainy. Niemniej jednak trudno jest policzyć ludność cygańską, a mówiąc bezpieczniej – romską, ponieważ spory odsetek ukraińskich Romów nie jest zarejestrowany. W 2024 Ukrainę zamieszkiwało od 200 do 400 tysięcy Romów, a liczebność tych na terenie Zakarpacia wynosi od 40 do 50 tysięcy, czyli od 10% do 25% mniejszości romskiej Ukrainy, czyli 3-4% ludności obwodu. Innym problemem mniejszości romskiej w tym obwodzie jest niski poziom wykształcenia. Spis powszechny wykazał, że 49,3% Romów w regionie ma wykształcenie podstawowe, a ponad ¼ nie miała żadnego wykształcenia. Zakarpacie zamieszkiwane jest również przez autochtonicznych Czechów, Słowaków, Niemców, a także nieliczną społeczność żydowską, która w czasach panowania Czechosłowacji stanowiła 13% ludności. W 1930 Czesi i Słowacy, liczeni wówczas razem jako Czechosłowacy, stanowili łącznie 4,8% ludności regionu, jednak po aneksji Zakarpacia do Węgier, a potem przyłączeniu do Związku Radzieckiego wielu z nich wyjechało. Mimo tego, do dzisiaj w okolicach Użhorodu i mniejszej mierze Chustu występują wsie, które są zamieszkiwane zwarcie przez mniejszość słowacką, nie stanowiąc nigdzie większości. Niemiecką społeczność można spotkać głównie w okolicach Mukaczewa i mają korzenie głównie z Saksonii, mieszkańcy Zakarpacia zawdzięczają im rozwój gospodarki, szczególnie hutnictwa i winiarstwa. Oczywiście, największy odsetek Niemców na Zakarpaciu odnotowano w czasach panowania austriackiego i wynosił około 8%.
Zapewne zastanawiacie się – z czego ci ludzie tam żyją? Memy głoszą, że z przemytu i drobnego
handlu przygranicznego. Tak na serio gospodarka obwodu uchodzi za raczej peryferyjną, ale dynamiczną lokalnie. Położenie na pograniczu z Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią umożliwia przede wszystkim rozwój handlu przygranicznego, region również pełni funkcję korytarza transportowego, centrum przeładunkowego. Rzecz jasna, przez Zakarpacie przebiegają trasy międzynarodowe i linie kolejowe. Najważniejszą trasą kolejową jest zaczynająca się na przejściu granicznym z Węgrami w Czopie przez Mukaczewo w kierunku Stryja, Lwowa i Kijowa. Wchodzi w skład piątego międzynarodowego korytarza transportowego z włoskiej Wenecji do Kijowa. Ważna jest również linia kolejowa z tego samego granicznego miasta przez Użhorod i Wielkie Berezne do Sambora i stamtąd Lwowa. Jest też linia ze wsi Diłowe przy granicy z Rumunią przez Rachów w stronę kurortu Jaremcze czy Iwano-Frankowska, czyli dawnego Stanisławowa, która jest obsługiwana przez pociągi do Kijowa, Odessy i Charkowa. Przez teren obwodu przebiega 5 europejskich dróg samochodowych. Najważniejszymi drogami krajowymi są Kijów-Lwów-Użhorod-Czop (granica z Węgrami) oraz Mukaczewo-Iwano-Frankowsk-Lwów. Większość powierzchni regionu zajmują lasy, zatem występują tutaj ich ogromne zasoby, co umożliwia produkcję drewna, mebli i półproduktów. Barierą jest natomiast często występująca niska wartość dodana, czyli eksport surowca zamiast produktów. Skoro 80% regionu to góry, to pozostałe 20% to niziny, gdzie rozwija się większość rolnictwa, a także winiarstwo i produkcja żywności wedle karpackich i węgierskich tradycji, co jest specyficzne dla Wielkiej Niziny Węgierskiej. Występują też małe zakłady tekstylne i montażowe, które produkują między innymi komponenty dla krajów Unii Europejskiej, za to nie ma żadnych wielkich kombinatów przemysłowych. Surowce naturalne są bardzo ograniczone i dotyczą głównie osiedla Sołotwyno, gdzie wydobywa się sól kamienną. Nie ma tu zasobów węgla, ropy naftowej ani żadnych dużych złóż metali. Istnieje za to duży potencjał turystyczny z racji na górskie położenie, a także rozwój wieloetnicznej kultury w regionie zamieszkiwanym zwarcie przez Ukraińców, Rusinów, Węgrów, Rumunów, Romów, Niemców czy Słowaków. Po wybuchu inwazji na Ukrainę zauważono nowe trendy: firmy przenoszą się z terenów ogarniętych wojną na zachód, w tym właśnie na Zakarpacie, które zyskuje na znaczeniu. Mieszkańcy Zakarpacia borykają się z problemem słabej infrastruktury w górach, emigracją zarobkową, szarą strefą, niskim poziomem inwestycji i peryferyjnością względem reszty Ukrainy.
Zakarpacie, inaczej obwód zakarpacki, to region zachodniej Ukrainy położony w górach, w tym Bieszczadach, oraz na terenie Wielkiej Niziny Węgierskiej. Jest to teren o burzliwej historii, który wchodził w skład Królestwa Węgier, także w składzie Austro-Węgier, do 1920 roku, kiedy to na mocy traktatu z Trianon ziemię zakarpacką przydzielono Czechosłowacji, później przez kilka lat w granicach Węgier, a po II wojnie światowej w ZSRR i od 1991 roku w granicach niepodległej Ukrainy. Jego położenie jest dosyć peryferyjne względem stołecznego Kijowa, ze stolicy Zakarpacia – Użhorodu – jest bliżej do Bratysławy czy Budapesztu niż właśnie tam. Region ma transgraniczne położenie, albowiem graniczy z Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią, więc cała jego granica zewnętrzna jest granicą Ukrainy z Unią Europejską. Niestety, region nie jest dobrze skomunikowany z Polską. Międzynarodowe lotnisko w Użhorodzie do 2022 roku obsługiwało jedynie loty łączące port ze stołecznym w Boryspolu koło Kijowa, żadna ważniejsza droga samochodowa ani linia kolejowa nie prowadzi do granicy z Polską, jedynie szlaki piesze w górach, a przejście graniczne w podkarpackim Wołosatem jest planowane i o charakterze pieszym, było ono otwarte jedynie czasowo w 2019 roku. Łatwiej jest dojechać do Lwowa, Koszyc, Debreczyna czy Klużu niż do Rzeszowa, Krakowa czy Warszawy. Jest tu tak peryferyjnie, że w górskiej miejscowości Wyszka odbierają jedynie dwie ukraińskie stacje radiowe na skali FM, wedle skanu jednego z polskich pasjonatów radia. Warto dodać, że w okresie międzywojennym dzisiejsza granica obwodu z Polską i obwodami: lwowskim i iwanofrankowskim była częścią granicy polsko-czechosłowackiej, a potem krótko istniejącej po latach polsko-węgierskiej.
Obwód zakarpacki jest odpowiednikiem nie tylko polskiego województwa podkarpackiego, ale w pewien sposób też województwa podlaskiego. Dlaczego? Otóż ten region jest jednym wielkim memem w ukraińskim Internecie. Humor o Zakarpaciu koncentruje się nie tylko na peryferyjnym położeniu względem kraju, czyli tam, gdzie znajduje się najdalej wysunięty na zachód punkt Ukrainy, ale też transgranicznym, co stereotypowo kojarzy się z kontrabandą i drobnym handlem różnego rodzaju na granicach regionu z krajami Unii Europejskiej i strefy Schengen. Tak jak na Podlasiu mamy dla jego czy wschodnie zapożyczenia, tak na Zakarpaciu niektórzy mieszkańcy posługują się specyficzną gwarą języka ukraińskiego przypominającą język rusiński z węgierskimi naleciałościami. Widziałem nagrania gwary zakarpackiej w sieci i brzmią one dosyć szybko i niekiedy tak niezrozumiale, że zapewne lingwiści z Kijowa, Lwowa czy innego Charkowa musieliby się bardzo dokładnie przysłuchiwać. Region Rusi Podkarpackiej jest przedstawiany jako oderwany od rzeczywistości, trochę archaiczny i rządzący się swoimi zasadami, jednak nie jest to jakoś kompletnie odcięty od realiów region, chociażby można zwiedzić nieco zamków czy Bieszczady, Połoniny i Gorgany w tytularnych Karpatach na północy obwodu. Region ten ma również specyficzny klimat górskiego folkloru poprzez góry, wsie czy stare domy w połoninach i lokalne zwyczaje.
Na terenie obwodu na początku 2022 roku mieszkało ponad 1,2 miliona osób. Dzieli się na sześć rejonów, czyli większych od polskich powiatów jednostek administracyjnych powstałych wskutek reformy decentralizacyjnej: berehowski, mukaczewski, rachowski, tiaczowski, użhorodzki i chustski. Z oczywistych przyczyn nie wiadomo, jaka jest aktualna liczba ludności regionu, ale nie zdziwiłbym się, gdyby mieszkał tam nietuzinkowy procent tzw. IDP, czyli uchodźców wewnętrznych. Wynika to z dalekiego położenia względem linii frontu i terytoriów pod okupacją Federacji Rosyjskiej. Z danych Ministerstwa Polityki Społecznej, Rodziny i Jedności w Ukrainie w lutym bieżącego roku mieszkało ponad 4,6 miliona uchodźców wewnętrznych, z czego około 124 tysięcy w tym obwodzie, co stanowi prawie 10% przedinwazyjnej liczby ludności, osiągając największy procent wzrostu liczby uchodźców spośród ukraińskich obwodów.
Oprócz najspokojniejszej sytuacji podczas wojny właśnie w tym regionie, a co za tym idzie, dużym przyrostem procentowym uchodźców z terenów pod okupacją rosyjską, warto też przyjrzeć się innym cechom demografii Zakarpacia, a dokładniej pewnego rodzaju kulturowemu aspektowi, składowi narodowościowemu. Większość ludności stanowią Ukraińcy z Rusinami włącznie, którzy stanowią około 80% ludności. W latach 1880-2001 ich odsetek zwiększył się z procenta ukraińsko- i rusińskojęzycznej ludności 59,8% do procenta ludności narodowości ukraińskiej i rusińskiej wynoszącym 80,5%. Wbrew roszczeniom terytorialnym ze strony polityków obecnej węgierskiej skrajnej prawicy, większość obwodu zakarpackiego to teren zdominowany przez etnicznych Ukraińców.
| dwujęzyczna tablica w Berehowem ukraiński, węgierski (łacinka+runy) |
Wątek Zakarpacia pojawił się w kontekście wyborów parlamentarnych na Węgrzech, albowiem pojawiały się plakaty mówiące o tym, że Użhorod jest węgierskim miastem, co skojarzyło mi się z pewną nacjonalistyczną cząstką w społeczeństwie kraju nad Dunajem i Cisą wynikającą ze swego rodzaju traumy po utracie ziem w 1920. Co więcej, węgierska telewizja publiczna na mapach pogodowych pokazuje miasta na terenie węgierskiego odpowiednika naszych Kresów Wschodnich, w tym tereny ukraińskiego Zakarpacia. Wielu zakarpackich Węgrów, nawet około 75%, posiada nie tylko ukraińskie obywatelstwo, ale również węgierskie, co umożliwia im między innymi głosowanie w węgierskich wyborach, stąd zastanawiało mnie, jak głosowali w granicach Ukrainy. Zdziwiłem się, bo w Użhorodzie i Berehowem zarejestrowało się 583 węgierskich wyborców, a w Kijowie 26, a aktualna liczebność mniejszości węgierskiej na terenie obwodu zakarpackiego waha się – według szacunków z 2024 – między 70 a 90 tysiącami Węgrów. Jeszcze podczas spisu w 2001 narodowość węgierską zadeklarowało tam 151 516 osób, co stanowi ok. 97% liczby Węgrów w kraju. Wymienione wcześniej szacunki na 2024 rok stanowią 6-7% przedwojennej populacji regionalnej. Wielu Węgrów wyjechało do tytularnego kraju dzięki węgierskim paszportom. Mniejszość węgierska ma dwie partie polityczne: Partię Węgrów Ukrainy, która współpracowała z proeuropejskimi partiami: Naszą Ukrainą i Blokiem Petra Poroszenki, ma ośmiu radnych obwodowych, a także konkurencyjną Demokratyczną Partię Węgrów Ukrainy, która niegdyś współpracowała z prorosyjską Partią Regionów, a jej lider jest wpisany na listę wrogów Ukrainy tworzoną przez organizację Myrotworec.
Mniejszość węgierska wysunęła swego czasu postulat utworzenia autonomicznego terytorium w dolinie Cisy. Jego stolicą miałoby być miasto Berehowe, gdzie podczas spisu z 2001 48% ludności zadeklarowało się jako Węgrzy, a 56% podało język węgierski za swój ojczysty, wobec czego miasto jest stolicą kulturową mniejszości węgierskiej. Stereotypowo bywała posądzana o popieranie prorosyjskich kandydatów w wyborach z racji na nietuzinkowy procent poparcia dla Partii Regionów w wyborach parlamentarnych w 2012 i Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich w 2010. Wbrew temu, jest to mit, ponieważ w obwodach wyborczych zdominowanych przez rodzimych użytkowników języka węgierskiego do 2014 na przestrzeni lat głosowano różnie, niekoniecznie na opcje prorosyjskie. Przed 2010 rokiem przeważały tam preferencje proeuropejskie, a w ostatnich latach polaryzacji społecznej w Ukrainie (2010-14) większość głosów oddawano na Janukowycza i jego partię, która w 2012 miała poparcie wynoszące 56% w obwodach wyborczych zdominowanych przez osoby mówiące na co dzień po węgiersku. Później dominowało 71-procentowe poparcie dla Petra Poroszenki i 90-procentowe dla Wołodymyra Zełenskiego.
Oprócz Węgrów autonomii chcieli również Rusini, których liderem w latach 90. XX wieku był profesor Iwan Turjanica, który w 1993 utworzył Tymczasowy Rząd Podkarpackiej Rusi z 51-osobowym parlamentem. Latem 1994 roku rząd ten został zdelegalizowany przez ukraińskie władze. Część ludności rusińskiej w geście protestu przykładowo liczyła czas według czasu środkowoeuropejskiego, którego używano na Zakarpaciu przed II wojną światową, a nie używanego w Ukrainie czasu wschodnioeuropejskiego, podkreślając swoją odrębność od Ukraińców – zwłaszcza na jedynym obszarze na południe od Karpat zwarcie zamieszkiwanym przez Słowian wschodnich, który do tego nie wchodził nigdy w skład Rusi Kijowskiej.
Mniejszość węgierska wysunęła swego czasu postulat utworzenia autonomicznego terytorium w dolinie Cisy. Jego stolicą miałoby być miasto Berehowe, gdzie podczas spisu z 2001 48% ludności zadeklarowało się jako Węgrzy, a 56% podało język węgierski za swój ojczysty, wobec czego miasto jest stolicą kulturową mniejszości węgierskiej. Stereotypowo bywała posądzana o popieranie prorosyjskich kandydatów w wyborach z racji na nietuzinkowy procent poparcia dla Partii Regionów w wyborach parlamentarnych w 2012 i Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich w 2010. Wbrew temu, jest to mit, ponieważ w obwodach wyborczych zdominowanych przez rodzimych użytkowników języka węgierskiego do 2014 na przestrzeni lat głosowano różnie, niekoniecznie na opcje prorosyjskie. Przed 2010 rokiem przeważały tam preferencje proeuropejskie, a w ostatnich latach polaryzacji społecznej w Ukrainie (2010-14) większość głosów oddawano na Janukowycza i jego partię, która w 2012 miała poparcie wynoszące 56% w obwodach wyborczych zdominowanych przez osoby mówiące na co dzień po węgiersku. Później dominowało 71-procentowe poparcie dla Petra Poroszenki i 90-procentowe dla Wołodymyra Zełenskiego.
Oprócz Węgrów autonomii chcieli również Rusini, których liderem w latach 90. XX wieku był profesor Iwan Turjanica, który w 1993 utworzył Tymczasowy Rząd Podkarpackiej Rusi z 51-osobowym parlamentem. Latem 1994 roku rząd ten został zdelegalizowany przez ukraińskie władze. Część ludności rusińskiej w geście protestu przykładowo liczyła czas według czasu środkowoeuropejskiego, którego używano na Zakarpaciu przed II wojną światową, a nie używanego w Ukrainie czasu wschodnioeuropejskiego, podkreślając swoją odrębność od Ukraińców – zwłaszcza na jedynym obszarze na południe od Karpat zwarcie zamieszkiwanym przez Słowian wschodnich, który do tego nie wchodził nigdy w skład Rusi Kijowskiej.
| flaga Rusinów |
Oprócz Ukraińców, Węgrów i Rusinów na Zakarpaciu żyją też inne nacje i grupy etniczne. Według danych spisowych sprzed ponad 20 lat, 2,6% ludności regionu stanowili Rumuni, który zamieszkują głównie miasteczko Sołotwyno i kilka pobliskich wsi. Nietuzinkowy procent w skali krajowej występuje u Romów, co jest specyficzne dla Kotliny Panońskiej – zakarpaccy Romowie różnią się tym, że należą do etnosu Romungrów, który zamieszkuje teren Kotliny Węgierskiej. Co więcej, duża część Cyganów na Zakarpaciu posługuje się językiem węgierskim w codziennych kontaktach, a największe trzy odsetki odnotowano w Berehowem i dwóch rejonach graniczących z Węgrami. W 2001 spis wykazał 14 004 osób narodowości romskiej, co przekładało się na 1,1% ludności, przy czym w Ukrainie odsetek Romów wynosił wtedy 0,1% przy liczbie 47 587 osób, więc około 30% deklaracji romskich było właśnie w obwodzie zakarpackim i zarazem najwięcej spośród wszystkich regionów Ukrainy. Niemniej jednak trudno jest policzyć ludność cygańską, a mówiąc bezpieczniej – romską, ponieważ spory odsetek ukraińskich Romów nie jest zarejestrowany. W 2024 Ukrainę zamieszkiwało od 200 do 400 tysięcy Romów, a liczebność tych na terenie Zakarpacia wynosi od 40 do 50 tysięcy, czyli od 10% do 25% mniejszości romskiej Ukrainy, czyli 3-4% ludności obwodu. Innym problemem mniejszości romskiej w tym obwodzie jest niski poziom wykształcenia. Spis powszechny wykazał, że 49,3% Romów w regionie ma wykształcenie podstawowe, a ponad ¼ nie miała żadnego wykształcenia. Zakarpacie zamieszkiwane jest również przez autochtonicznych Czechów, Słowaków, Niemców, a także nieliczną społeczność żydowską, która w czasach panowania Czechosłowacji stanowiła 13% ludności. W 1930 Czesi i Słowacy, liczeni wówczas razem jako Czechosłowacy, stanowili łącznie 4,8% ludności regionu, jednak po aneksji Zakarpacia do Węgier, a potem przyłączeniu do Związku Radzieckiego wielu z nich wyjechało. Mimo tego, do dzisiaj w okolicach Użhorodu i mniejszej mierze Chustu występują wsie, które są zamieszkiwane zwarcie przez mniejszość słowacką, nie stanowiąc nigdzie większości. Niemiecką społeczność można spotkać głównie w okolicach Mukaczewa i mają korzenie głównie z Saksonii, mieszkańcy Zakarpacia zawdzięczają im rozwój gospodarki, szczególnie hutnictwa i winiarstwa. Oczywiście, największy odsetek Niemców na Zakarpaciu odnotowano w czasach panowania austriackiego i wynosił około 8%.
| kopalnia soli kamiennej w Sołotwynie fot. Wołodymyr Lewczuk |
handlu przygranicznego. Tak na serio gospodarka obwodu uchodzi za raczej peryferyjną, ale dynamiczną lokalnie. Położenie na pograniczu z Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią umożliwia przede wszystkim rozwój handlu przygranicznego, region również pełni funkcję korytarza transportowego, centrum przeładunkowego. Rzecz jasna, przez Zakarpacie przebiegają trasy międzynarodowe i linie kolejowe. Najważniejszą trasą kolejową jest zaczynająca się na przejściu granicznym z Węgrami w Czopie przez Mukaczewo w kierunku Stryja, Lwowa i Kijowa. Wchodzi w skład piątego międzynarodowego korytarza transportowego z włoskiej Wenecji do Kijowa. Ważna jest również linia kolejowa z tego samego granicznego miasta przez Użhorod i Wielkie Berezne do Sambora i stamtąd Lwowa. Jest też linia ze wsi Diłowe przy granicy z Rumunią przez Rachów w stronę kurortu Jaremcze czy Iwano-Frankowska, czyli dawnego Stanisławowa, która jest obsługiwana przez pociągi do Kijowa, Odessy i Charkowa. Przez teren obwodu przebiega 5 europejskich dróg samochodowych. Najważniejszymi drogami krajowymi są Kijów-Lwów-Użhorod-Czop (granica z Węgrami) oraz Mukaczewo-Iwano-Frankowsk-Lwów. Większość powierzchni regionu zajmują lasy, zatem występują tutaj ich ogromne zasoby, co umożliwia produkcję drewna, mebli i półproduktów. Barierą jest natomiast często występująca niska wartość dodana, czyli eksport surowca zamiast produktów. Skoro 80% regionu to góry, to pozostałe 20% to niziny, gdzie rozwija się większość rolnictwa, a także winiarstwo i produkcja żywności wedle karpackich i węgierskich tradycji, co jest specyficzne dla Wielkiej Niziny Węgierskiej. Występują też małe zakłady tekstylne i montażowe, które produkują między innymi komponenty dla krajów Unii Europejskiej, za to nie ma żadnych wielkich kombinatów przemysłowych. Surowce naturalne są bardzo ograniczone i dotyczą głównie osiedla Sołotwyno, gdzie wydobywa się sól kamienną. Nie ma tu zasobów węgla, ropy naftowej ani żadnych dużych złóż metali. Istnieje za to duży potencjał turystyczny z racji na górskie położenie, a także rozwój wieloetnicznej kultury w regionie zamieszkiwanym zwarcie przez Ukraińców, Rusinów, Węgrów, Rumunów, Romów, Niemców czy Słowaków. Po wybuchu inwazji na Ukrainę zauważono nowe trendy: firmy przenoszą się z terenów ogarniętych wojną na zachód, w tym właśnie na Zakarpacie, które zyskuje na znaczeniu. Mieszkańcy Zakarpacia borykają się z problemem słabej infrastruktury w górach, emigracją zarobkową, szarą strefą, niskim poziomem inwestycji i peryferyjnością względem reszty Ukrainy.
Zakarpacie, które stało się dzięki mojemu serdecznemu przyjacielowi Ukraińcowi częścią mojego humoru, jest regionem kontrastów, gdzie góry łączą się z węgierskimi nizinami, rozwija się handel przygraniczny wzdłuż granic z Unią Europejską i strefą Schengen, a obok siebie żyją Ukraińcy, Rusini, Węgrzy, Rumuni, Niemcy, Słowacy i Czesi. Aż muszę zobaczyć kreskówkę dla dorosłych Nasza Fajta, która humorystycznie przedstawia Zakarpacie i zyskała nietuzinkową popularność w Ukrainie, ale także przyciągnęła widownię z zagranicy. Ciekawe, ile procent gwary zakarpackiej zrozumiem, znając język ukraiński.

Komentarze
Prześlij komentarz